Dla większości sezon 2016 dobiegł końca i czas pomyśleć o następnym. Większość z trenerów powie wam o potrzebie ćwiczenia stabilizacji po to, aby więcej energii szło w pedały, a nie na utrzymanie równowagi. I tu proste sprawy się kończą. Dlaczego?

Bo stabilizacja to nie tylko mięśnie głębokie. Wielokrotnie udowadniałem wam, że nasz organizm to jedna wielka machina, gdzie wszystkie jej elementy działają razem i jednocześnie, a nie tylko obok siebie. Sprawa ta dotyczy również mięśni, bo w procesie utrzymania stabilnej postawy biorą udział wszystkie tkanki układu ruchu. Zaczynając od postawy nieruchomej, przez ruch jednego palca, po ruchy globalne – napięcia rozchodzą się po całym ciele, a nie tylko w odpowiednich mięśniach. Jeśli chcecie poczytać o skomplikowanych połączeniach anatomicznych, odsyłam do prac Schleip R, Van der Walla J, Stecco L. oraz do książki Dr Guimberteau pt. Architecture of Human Living Fascia.


UTRZYMANIE POSTAWY TO PROCES AUTOMATYCZNY
Postawa, czy to w życiu codziennym czy podczas jazdy na rowerze, jest procesem niezależnym od naszej woli. Jak w każdej maszynie, tak i w naszym ciele procesy te zachodzą dzięki pracy ogromnej liczby receptorów (czyli czujników) zanurzonych w naszych tkankach. Czujniki te wysyłają informacje o położeniu poszczególnych elementów ciała. Oczywiste jest zatem, że aby postawa była jak najbardziej ergonomiczna (czyli utrzymywana przy jak najniższym wydatku energetycznym), czujniki te muszą przekazywać informacje w sposób prawidłowy. Przekaz tych danych będzie zaburzony w momencie, gdy w naszym ciele pojawią się nadmierne napięcia, które zaburzą przepływ informacji. Aby nasze ciało pracowało ergonomicznie, musi być elastyczne, pozbawione patologicznych napięć. To fakt nie podlegający dyskusji. O powiązaniach tkanek miękkich z pracą receptorów bardzo dokładnie możecie przeczytać w książce Fascia. The tensional network of the human body.


Sposobem na poprawę sylwetki i stabilizacji jest rozluźnianie, NIGDY ćwiczenia siłowe.
Jak wcześniej wyjaśniłem, kluczem do prawidłowo przepływającej informacji jest miękka, elastyczna, pozbawiona densyfikacji (zgrubiałych zmian gęstości) tkanka mięśniowo-powięziowa. Ćwiczenia wzmacniające, poprawiające siłę mięśniową, gdy nie są połączone z odpowiednimi zabiegami rozluźniającymi, mogą powodować tworzenie się patologicznych napięć i kompensacji. Tkanki (mięśni) w obszarze, w którym znajdują się zmiany napięciowe nie da się wzmocnić, gdyż organizm blokuje jej działanie. Wyjaśniamy to bardzo dokładnie w numerze #7/2016. A Vladimir Janda komentuje to jednym zdaniem: Przed wzmacnianiem mięśni osłabionych, należy zlikwidować nadmierne napięcie hipertonicznych antagonistów do osłabionych agonistów.


TRENING STABILIZACYJNY POWINIEN BYĆ PRZEMYŚLANY, ZAPLANOWANY I...
... zupełnie inny dla każdego. Jeśli nie potrafimy chodzić, to plan startu w maratonie jest głupotą. Niestety mało kto podchodzi w ten sposób do treningu stabilizacyjnego. Bez względu na poziom i zaawansowanie większość uznaje, że jest gotowa na najpoważniejsze wyzwania. W dobie wszechobecnego youtuba zaczyna od skomplikowanych ćwiczeń na piłkach, platformach sensomotorycznych i innych wyrafinowanych przyrządach i to nawet w sytuacji, w której nie potrafi postawić odpowiednio stopy. Prawidłowo funkcjonująca stopa ma wyraźnie zaznaczony łuk wewnętrzny, podpór wypada na I i V kostkę śródstopia oraz środek pięty, a rozluźnione palce stóp ustawiają się szeroko, to znaczy z zaznaczonymi przerwami miedzy poszczególnymi palcami. Kto tak ma? Ręka w górę! Właśnie dlatego, że różnie z tym bywa, trening stabilizacji należy zacząć od najprostszych ćwiczeń, np. treningu krótkiej stopy. Przyniesie nam to najwięcej korzyści. Jeśli będziemy zanadto ambitni i zaczniemy od trudnych, skomplikowanych ćwiczeń, nasz organizm, by je wykonać, wytworzy kompensacje, które nie są ergonomiczne. Owszem, będziemy potrafili zrobić przysiad na platformie sensomotorycznej, ale koszt energetyczny będzie dużo wyższy niż w prawidłowo działającym układzie. W przeciwnym razie do utrzymania stabilnej postawy organizm sięgnie do tkanek, które powinien wykorzystać do wytwarzania siły. W najlepszym razie grozi to spadkiem sprawności organizmu na rowerze, a w cięższych przypadkach bólem i zwiększeniem ryzyka kontuzji.


PROSTO ZNACZY WŁAŚCIWIE
Chcesz poprawić sylwetkę i stabilizację? Nie ma co się przemęczać. Brzmi dziwnie jako rada dla sportowca, ale to prawda. Kluczem do uzyskania efektu są ćwiczenia proste, bezbolesne, nie meczące, wykonywane regularnie oraz aktywujące całe ciało. Polecam w tym temacie zajęcia typu Fascial Fitness, które zostały opracowane przez jeden z największych autorytetów w dziedzinie pracy z powięzią – dr Roberta Schleipa. Bardzo efektywna będzie też joga, tai chi i inne podobne systemy łączące pracę całego ciała z oddechem.


JEST DROGA NA SKRÓTY
Jeśli nie masz czasu na regularne ćwiczenie z ciałem, możesz iść na skróty. W naszym organizmie są punkty, których stymulacja będzie zmuszała do rozluźnienia się i zmiany postawy ciała w zaledwie kilka minut. Niestety potrzeba do tego doświadczonego terapeuty, ale korzyści są ogromne, bo postawa zmienia się trwale i od razu. Po takich zabiegach nigdy już nie będzie problemu z „za krótką kończyną”. Słyszałeś to już?


KRÓTSZA KOŃCZYNA, ODSTAJĄCE OD RAMY KOLANA, NIERÓWNE SIEDZENIE NA SIODEŁKU I INNE MITY
Wszystkie te zmiany oraz wiele innych ma podłoże w nieprawidłowych informacjach proprioreceptywnych. To znaczy, że można i należy je leczyć. Co więcej, leczenie tych problemów jest szybkie i w większości przypadków zajmuje do kilkudziesięciu minut. Dlatego uważam za niedopuszczalne (!) wyrównywanie tych problemów za pomocą wkładek, podkładek i niefizjologicznego ustawienia bloków. Oczywiście istnieje możliwość, iż np. krótsza kończyna powstała w wyniku ciężkiego złamania lub deformacji kości. Są to jednak sytuacje wyjątkowo rzadkie. Ciało ludzkie ma zawsze równe kończyny i nie pochyla się w żadną ze stron.


FITTINGOWE OSZUSTWO
Bike fitting wykonywany w tradycyjny sposób – czyli w zgodzie z szablonem: boli kolano? Obniżyć siodełko! – to nic innego, jak próba oszukania naszego organizmu przez zmianę informacji płynącej ze środowiska. Wszelkie podkładki pod progi (bloki pedałów – przyp. red.), wkładki wymuszające pozycję stopy (nie mówię tutaj o termoformowalnych wkładkach) lub ustawienie progów tak, by wymuszały pracę kończyny w osi zmieniają informację, jaka jest odbierana przez nasze receptory. Efektem tego będzie adaptacja organizmu przez wytworzenie kompensacji i dodatkowych napięć (sic!), które z kolei doprowadzą do obniżenia efektywności! To zwiększa ryzyko kontuzji i przeciążeń lub rodzi ból. Jest to proces, a co za tym idzie w pierwszym okresie po takim nieprzemyślanym fittingu możemy czuć się lepiej, jednak w perspektywie czasu może skończyć się to dla nas bardzo źle. Ale uwaga! Nie znaczy to, że bike fitting nie ma sensu, należy go jednak przeprowadzić z głową. Upewnijmy się też, kim jest nasz specjalista fitter, jeśli jest trenerem wyspecjalizowanym w tym kierunku, lekarzem lub fizjoterapeutą to już połowa sukcesu. Jeśli jest mechanikiem, sprzedawcą po weekendowym kursie fittingu – to powinny zapalić się kontrolki ostrzegawcze. Na szczęście studia fittingowe szybko dostrzegły potrzebę pracy z ciałem ustawianego kolarza, widząc, że same podkładki, przekładki, wkładki korekcyjne oraz niefizjologiczne ustawienia bloków to oszustwa względem klientów. Moją teorię na temat prawidłowej kolejności przeprowadzania fittingu możecie przeczytać na: http://www.bike-rs.pl/srs/.

Dodano: 2017-10-27

Autor: Tekst: Dominik Omiotek, zdjęcia: Michał Wilk

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1