Gdy mówimy o kontroli treningu na myśl przychodzą nam pulsometry, mierniki mocy i tym podobny sprzęt. Zapewne niewielu z Was pomyślałoby w pierwszej kolejności o zegarku, a przecież nawet tak proste urządzenie można z powodzeniem wykorzystać  zarówno do planowania, jak i kontroli oraz analizy treningu.
Dowiedz się, jak to zrobić!

Praktycznie każdy z nas posiada jakiś zegarek, choćby wbudowany w komórkę lub w prosty rowerowy licznik – nawet jeśli dysponujesz tylko takimi urządzeniami, możesz z powodzeniem korzystać z poniższych porad. Telefon szczególnie dobrze spisze się podczas treningów „pod dachem”: na siłowni, sali gimnastycznej, rowerze stacjonarnym itp. Jeśli nie posiadasz zegarka, a chciałbyś kupić taki, z którego będziesz korzystał podczas aktywności fzycznej, postaraj się, aby posiadał on takie funkcje jak: stoper, timer (dobrze jeśli więcej niż jeden), możliwość ustawienia kilku alarmów w ciągu doby i najlepiej – elektroniczny wyświetlacz. Te funkcje – poza standardowym pomiarem czasu – są w zupełności wystarczające i można znaleźć je w wielu sportowych zegarkach bez konieczności wydawania dużej ilości pieniędzy. Zacznijmy od treningowego wykorzystania najprostszej i podstawowej funkcji każdego zegarka.

Dlaczego czas?
Wielu trenujących chwali się przede wszystkim ilością pokonanych kilometrów. Do takiego spojrzenia na trening zachęcają również niektóre internetowe dzienniki treningowe, przeliczające pokonane kilometry na litry paliwa, ilość pączków itp. Pokonany dystans nie jest jednak dobrą miarą objętości treningu. Pokonanie 50 km na szosie to zupełnie coś innego niż 50 km w terenie. Na pokonany dystans ma również wpływ rower, na którym jedziesz – szosówki są rzecz jasna szybsze od górali. Natomiast dwie godziny jazdy, to zawsze dwie godziny jazdy i mocno namawiam do używania czasu jako podstawowej wartości opisującej trening. Wystarczy, że zapiszesz godzinę wyjazdu i godzinę powrotu, uruchomisz stoper w zegarku lub komórce. Jeśli korzystasz z licznika, to nawet najprostsze modele pozwalają na określenie czasu jazdy.
Jeśli potrzebujesz większej dokładności, powinieneś jeszcze w jakiś sposób określić intensywność treningu. Pulsometru nie masz, z mierzenia tętna „na szyi” nie warto korzystać, pozostaje określanie intensywności „na czuja” w skali 5- lub 10-stopniowej. Początkowo może wydawać się to trudne, ale przy odrobinie doświadczenia jest to sposób wystarczający w amatorskim treningu. Jeśli chcesz wejść na kolejny poziom wtajemniczenia, musisz kupić pulsometr lub miernik mocy, jednak zawsze czas będzie najważniejszą wartością opisującą trening.

Wykorzystanie timerów
Bardzo praktyczną funkcją wielu zegarków (nawet tych w telefonach) i niestety rzadko spotykaną w licznikach, jest timer – po naszemu minutnik odliczający wstecz. Ja najczęściej wykorzystuję go do „pilnowania” najbardziej zaniedbywanych części jednostek treningowych – rozgrzewki i rozjechania. Timer ustawiony np. na 15 minut poinformuje Cię, kiedy możesz zacząć właściwą część treningu lub zakończyć jednostkę. Funkcja ta jest przydatna również do odmierzania czasu głównej części treningów wytrzymałościowych, dając szybką informację, ile jeszcze należy jechać. Można wykorzystać ją również do odmierzania czasu tempówek w treningu wytrzymałości siłowej lub treningu interwałowym. W tym ostatnim dobrze sprawdzają się zegarki posiadające dwa timery i funkcję kolejnego ich uruchamiania, zwalnia to użytkownika z konieczności każdorazowego włączania timera po zakończeniu części odpoczynkowej. Niektóre zegarki umożliwiają swojego rodzaju „wielowątkowość”, powalając na korzystanie z timerów z jednocześnie włączonym stoperem – stoper odmierza całkowity czas trwania treningu a timerów używasz w części interwałowej lub powtórzeniowej. Do odmierzania czasu trwania poszczególnych części jednostki treningowej możesz również wykorzystać alarmy, o ile Twój zegarek pozwala na ustawienie kilku czasów uruchomienia alarmów podczas doby.

Stopery i międzyczasy
Poza odmierzaniem całkowitego czasu treningu, stoper doskonale sprawdza się podczas zawodów, pokonywania odcinków testowych lub treningu ma pętlach. W każdej z tych sytuacji interesuje Cię czas pokonania danego odcinka, okrążenia lub całej trasy, wartości te mogą być później wykorzystane (razem z jakąś miarą intensywności pracy) do określenia postępów (w przypadku testów lub treningów) lub oceny danego startu.
W tym zastosowaniu najlepiej spiszą się liczniki ze stoperem z funkcją międzyczasów/zliczania okrążeń lub zegarek zamontowany na kierownicy – podczas intensywnej jazdy dużo łatwiej będzie nacisnąć klawisz okrążenia umieszczony gdzieś na rowerze, niż na nadgarstku. A najwygodniejsze będzie automatyczne zliczanie okrążeń, które znajdziemy w zegarkach i licznikach wyposażonych w odbiornik GPS
.
Uniwersalność
Przyznam uczciwie, że sam podczas treningów korzystam głównie z zegarka, wspomaganego najprostszym, pięciofunkcyjnym licznikiem. Na moim aktualnym poziomie sportowym określanie intensywności w kilkustopniowej skali jest w zupełności wystarczające, poza tym ze względu na pracę nie bardzo mam czas na pilnowanie i aktualizowanie stref tętna itp. Licznik przydaje się podczas testów, jednak w zasadzie mógłbym z niego zrezygnować, wtedy zostałby mi tylko uniwersalny sportowy zegarek, z którego korzystam również podczas treningów biegowych, na siłowni, a nawet na basenie. I właśnie ta uniwersalność jest najważniejsza – pozwala na wyciągnięcie najważniejszych wartości z każdego treningu. Oczywiście, korzystanie tylko z zegarka oznacza pójście na kompromis jeśli chodzi o pomiar intensywności. Jednak jeśli jesteś początkującym amatorem (lub świadomie rezygnujesz z części danych), kontrola czasu w zupełności wystarczy do wykonania nawet dość zaawansowanych, efektywnych treningów.

Dodano: 2012-10-30

Autor: Tekst: Paweł Steinke

Tagi: trening

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później