Jak jechać, żeby dojechać?
Czytanie tego tekstu zajmie ci mniej niż rozgrzewka – jakieś 10 minut. Chcę, żebyście po jego przeczytaniu wiedzieli, na czym polega specyfika przedstawionych konkurencji, aby się do nich właściwie nastawić, przygotować i realnie ocenić swoje możliwości.

Specyfika wysiłku podczas wyścigu XC, maratonu czy wycieczki rowerowej jest w każdym przypadku inna. Różnice dotyczą wszystkiego: sposobu trenowania, przygotowania sprzętu, nastawienia psychicznego, diety. Ale łączy je jeden cel – dotarcie na metę. A teraz przepisy jak tego dokonać.

Maraton MTB
Maraton to długotrwały wysiłek. Przejechanie 60 czy 100 km zajmuje zazwyczaj ok. 2–7 godzin. Swoje możliwości musisz racjonalnie ocenić, a wpływ na nie mają różne czynniki: rodzaj trasy (interwałowa czy górska), Twoje wcześniejsze wyniki i doświadczenia, dyspozycja psycho-fizyczna w dniu zawodów i obecni na starcie konkurenci(tki).
Interwałowa trasa, czyli taka, na której podjazdy są niezbyt długie lecz strome i wymagające pełnej mobilizacji, przeplatają się regularnie z krótkimi zjazdami. Intensywność wysiłku jest cały czas wysoka i nie ma miejsca na wytchnienie, bo zjazdy są zbyt krótkie, żeby całkiem wypocząć, identycznie jak w treningu interałowym. W związku z tym intensywność trzeba dopasować do przewidywanego czasu przejazdu i nie przesadzać. Na trasie wysokogórskiej jest kilka podjazdów, ale zjazdy są na tyle długie, że serce wraca nawet do tętna spoczynkowego. Czyli intensywność wysiłku trzeba dopasować do długości głównych podjazdów, pamiętać kiedy zaatakować, a kiedy tylko konserwować siły.
Umiejętności jazdy maratończyków są przeróżne. W tłumie bardzo łatwo uszkodzić rower (np. przerzutkę) o kraksach nawet nie mówię. W stadzie zawodników obowiązuje pewien kodeks. Gdy wyprzedzasz zasygnalizuj to słowami np. „prawa wolna”, sam wyprzedzaj, gdzie jest szerzej. Nie pchaj się na wariata, bo potem się okazuje, że na podjeździe mija Cię ten sam osobnik, którego wyprzedziłeś na zjeździe minutę wcześniej. Złość wyładuj szybszym tempem, a nie głupimi manewrami, przekleństwami i złorzeczeniem!
Musisz pić i jeść żeby „motorek mógł pracować”. Popijaj odpowiednio wcześniej, bo gdy czujesz pragnienie – już jest pozamiatane, przyszło odwodnienie. Nawadnianie należy rozpocząć 2-3 godz. przed startem przy pomocy odżywek węglowodanowych (np. Gatorade, Isostar, czy Powerade), a przed samym startem (na 10-15 min przed) dobrze jest wypić mniej więcej szklankę wody. Podczas jazdy trzeba systematycznie popijać z bidonu. 200 ml napoju elektrolitowego (węglowodany do 8% stężenia) na 15-20 min. Czyli średnio 2 bidony na godzinę. Nie mniej istotne jest uzupełnianie płynów po wysiłku fizycznym. Nie można na raz wlać w siebie 1.5 l wody tylko pić na raty. Pić powoli małymi łykami, co 15–20 min. Woda nie jest najlepszym rozwiązaniem. Dobre będą napoje węglowodanowe, rozcieńczone soki owocowe.

Dodano: 2006-04-14

Autor: Tekst: Justyna Frączek, zdjęcia: bikeBoard

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Look 795 Aerolight
B'TWIN Ultra 940 CF
3T Exploro Team
Fuji Jari 1.3
Mondraker Podium Carbon R
Orbea Alma M-Pro
Scott Scale RC 700 Pro