Począwszy od mojej pierwszej „rowerowej zimy”, treningi kojarzą mi się z domową produkcją czegoś pysznego i pożytecznego! Nie przychodzi mi na myśl błotnisty i szary śnieg, mróz szczypiący w twarz, ale prędzej zmarznięte palce, którymi trudno wyjąć CIASTECZKA z tylnej kiszonki! Pozytywizm i pogoda ducha potrafi ą zdziałać wiele, a ciało naładowane energią dobrej jakości - wytrzymuje więcej, niżby się nam zdawało! Dziś przepis na domowej produkcji ciasteczka, których spokojnie możemy używać podczas zimowych treningów na rowerze, na nartach, podczas biegania, czy też po prostu traktować jako zdrową przekąskę! Obiecuję, że przepis będzie banalny - przynajmniej w wersji podstawowej!

SKŁADNIKI:

1. Opakowanie muesli 1 kg, zwykłego taniego (ok. 5 zł), dostępnego w dużych marketach (Tesco, Lidl). To zapewni nam mieszankę wszystkich rodzajów płatków, suszone owoce, a nawet sezam i siemię lniane!
2. 0,5 kg twarogu (chudy lub półtłusty). Ser dostarczy nam białka i przedłuży trwałość i wilgotność wypieków.
3. Jednolitrowe opakowanie maślanki (naturalnej lub smakowej). Polecam mrągowską o smaku pieczonego jabłka. Szczególnie dla wielbicieli szarlotek.
4. 4 jaja. Najlepsze z możliwych źródeł białka, spójność i pulchność naszych ciasteczek i spora dawka witamin i minerałów.
5. Dodatki do wyboru: np. 4 rozgniecione banany lub 3 jabłka, może być mus. Można także mieszać i dodawać startą marchew.
6. Inne dodatki - dla nadgorliwych. Polecam orzechy włoskie, pestki dyni i słonecznika, śliwki, fi gi i daktyle, siemię lniane i sezam. Innymi słowy - hulaj dusza.
7. Miód do smaku.

Bierzemy się do roboty. Płatki najlepiej zalać odrobiną wrzącej wody lub mleka, tak, aby zmiękły. Jeśli pominiemy tę część, później również da się sytuację uratować, więc spokojnie. Potrzebujemy dużą miskę i wytrzymałe mieszadło. Wsypujemy wszystkie sypkie składniki (można od razu dosypać np. cynamon, kakao lub przyprawę do piernika). Następnie dorzucamy te „mokre” lub - nazwijmy to - wilgotne składniki mikstury i bardzo dokładnie wszystko mieszamy.
Teraz rzecz najważniejsza: konsystencja. Ma być taka, aby ciasto nie było za gęste, ale „trzymało się kupy”. Tj. kiedy nabierzesz porcję na dużą łyżkę, to utrzymuje swój kształt i nie spływa. To będzie chyba coś jak opony napompowane na jedną atmosferę? (Redakcję proszę o pomoc). Całą naszą „papkę” nabieramy łyżką stołową i kładziemy plackami na blachę wyłożoną najlepiej pergaminem, gdyż do folii może się przykleić za mocno i wzbogacimy swoją dietę o aluminium. Wysokość ciasteczek to ok. 2 cm, a średnica? Zależna tylko od pojemności kieszonek kolarskich. Piec ok. 30 minut w temperaturze ok. 170 °C. do momentu, aż delikatnie się zarumienią. Ciasteczka im mniej kształtne, tym lepsze i bardziej efektowne. Na koniec kilka słów od siebie: Kiedy ciasto jest za gęste - dolewamy wody lub mleka/maślankę/kefi r. Gdy za rzadkie - dosypujemy mąkę, najlepiej pełnoziarnistą. Wariant „koszerny” to zastąpienie w recepturze płatków - otrębami.
Mieszanki pszennych, owsianych, żytnich otrębów z dodatkiem zarodków pszennych odnajdują się w tej sytuacji idealnie! Kiedy nie mamy lub nie chcemy dodawać twarogu - wyjdzie i bez niego, ale ciastka będą twardsze. Wersja dla wegetarian, tj. bez jaj: mielimy w młynku 4 kopiaste łyżeczki siemienia lnianego na pyłek i zalewamy ciepłą wodą. Taką papkę o konsystencji zbliżonej do jaj - używamy do wypieku.

bikeBoard 1-2/2011 (gdzie kupić)

Poprzednie odcinki cyklu znajdziecie na www.bikeBoard.pl

Dodano: 2011-12-06

Autor: Tekst: mgr inż. Karolina Kozela, technolog żywienia

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory