bikeBoard: Na początku chciałbym pogratulować Ci niesamowitych wyników w ubiegłym sezonie. Wygrałeś praktycznie wszystkie ważne trofea, które były do zgarnięcia. Zostałeś Mistrzem Świata, Mistrzem Europy, zdobyłeś Puchar Świata wygrywając 5 z 7 wyścigów. Czy jest coś, czego nie wygrałeś, a miałeś zamiar?

Jaroslav Kuhlavy Specialized Racing: Dzięki. To fakt - cały sezon był dla mnie niczym marzenie. Udało mi się osiągnąć wszelkie zamierzenia. To nieprawdopodobne, ale uniknąłem jakichkolwiek problemów technicznych, wypadki i choroby omijały mnie szerokim łukiem. Nie mogę narzekać na nic. Wszystko funkcjonowało zgodnie z założonym planem. To rzeczywiście był świetny sezon dla mnie i teamu Specialized Racing.

bB: Łatwo przyszło?

J.K.: Niezaprzeczalnie najtrudniejszym wyścigiem były Mistrzostwa Świata w Champery. Wyścig rozgrywał się na „gorącej” szwajcarskiej ziemi, gdzie każdy z zawodników chciał mnie „pożreć” za dotychczasową część sezonu. Najłatwiej było w Dalby Forest, Mont S. Anne i Windham, gdzie jechałem od początku do końca swoje i miałem wszystko pod kontrolą.

bB: A tegoroczny Puchar Świata?

J.K.: W Afryce, oprócz Burrego, jechałem przeciwko miejscowym. Przecież Nino i Manuel jeździli tam całą zimę, a na trasę w Houffalize jestem za duży i mam do niej uraz od 2010 r., kiedy to upadłem na starcie. Zresztą są ważniejsze zawody w tym sezonie.

bB: To jaki rodzaj tras odpowiada Ci najbardziej?

J.K.: Lubię trasy szybkie i techniczne z długimi, łagodnymi podjazdami. Lubię trasę w Dalby Forest i Mont Sainte Anne. Jestem dość wysoki i dlatego lubię trasy szybsze i w umiarkowanie górzystym terenie.

bB: Dlatego jeździsz na dużych kołach?

J.K.: Na twentyninera zdecydowałem się natychmiast kiedy wstąpiłem do Specialezed Racing jesienią 2010 r. Wcześniej wiedziałem, że Specialized jest znacznie bardziej zaangażowany w rozwój twentyninerów niż inne marki. Wtedy to spróbowałem jazdy na aluminiowym twentyninerze Epic i on mnie przekonał. Zasadniczym argumentem był całokształt jego właściwości w czasie jazdy.

bB: Czy myślisz, że twentyniner miał większy wpływ na Twój sukces jako całość niż mógłby mieć klasyczny 26-calowiec?

J.K.: Wierzę, że twentyniner naprawdę pomógł mi w osiągnięciu wszystkiego w 2011 r. Byłem pierwszym zawodnikiem korzystającym z fulla 29” przez cały sezon.

bB: Możesz w nim od razu założyć oponki szosowe, nie zastanawiasz się czasami, aby spróbować sił w ściganiu się na szosie? Podobnie zrobił kilka lat temu Cadel Evans. Czyż nie byłoby fajnie wygrać TdF?

J.K.: He, he! Zawsze lubiłem jazdę na szosie. Moim następnym wielkim rowerowym marzeniem jest start w którymś z wielkich tourów. Po tym sezonie stanę przed możliwością dokonania decyzji. Wygląda na to, że jest to moja ostatnia szansa, aby spróbować ścigania na szosie.

bB: Twoje sukcesy sięgają lat 2002 i 2003, kiedy to zdobyłeś odpowiednio wicemistrzostwo i mistrzostwo Europy juniorów. Czy jest ktoś taki, kto wzbudził w Tobie pasję do kolarstwa?

J.K.: Moja miłość do kolarstwa wzięła się sama z siebie. Ściganie daje mi dużo frajdy, czerpię z tego wiele przyjemności. Od dziecka jeździłem na BMX-ie z przyjaciółmi i tak mi już zostało do teraz. Zainteresowanie to ewoluowało pod postacią wyścigów XC i cyclocross. W młodości pasjonowały mnie rozgrywki między Armstrongiem, Ulrichem i Pantanim. Byłem wielkim fanem Ulricha. Równocześnie w dziedzinie kolarstwa górskiego ceniłem Rolanda Greena i świetnego do dzisiaj Juliena Absalona. Ale zasadniczo nie mam konkretnego wzoru do naśladowania. Podziwiam wszystkich, którzy odnieśli sukces.

bB: W Czechach macie silne tradycje w CX i wielu wspaniałych zawodników tej dyscypliny, jak choćby Zdenek Stybar. Ty także zająłeś 3. miejsce w Mistrzostwach Twojego kraju. Czy zatem traktujesz CX wyłącznie jako jeden z elementów przygotowania do sezonu XC, czy być może wstęp do większej przygody z „błotnym kolarstwem” w niedalekiej przyszłości?

J.K.: Cyklokros jest dla mnie przede wszystkim przygotowaniem do zasadniczego sezonu MTB. Po zakończeniu sezonu MTB mamy bardzo wiele imprez związanych ze zobowiązaniami wobec sponsorów, a ja jestem już wtedy bardzo zmęczony, z tego względu mój kalendarz CX jest bardzo okrojony. Nie myślę o przejściu na przełaj, czerpię większą radość z kolarstwa górskiego. Dlatego nie planuję zmiany.

bB: A zimą wykorzystujesz jakieś inne dyscypliny sportu, na przykład biegi narciarskie?

J.K.: Nie, jeżdżę na rowerze całą zimę. Dodatkowo biegam i chodzę na siłownię. Biegów narciarskich nigdy nie traktowałem jako elementu treningu, raczej tylko dla zabawy. Z wyjątkiem wspomnianych już wyścigów CX kładę główny nacisk na objętość treningów, które wchodzą w bardziej intensywną fazę w okresie pierwszych wiosennych wyścigów. Pierwszym wiosennym wyścigiem jest dla mnie z reguły Cyprus Cup, który w tym roku wygrałem.

bB: Masz może swoje ulubione miejsca treningowe? Gdzie polscy kolarze mogą Cię spotkać w trakcie treningu?

J.K.: Często odwiedzam Góry Orlickie blisko granicy z Polską, na przykład Serlich, Velka Destna, Mladkov. Zdarza się, że przejeżdżam przez terytorium Polski do Bystrzycy Kłodzkiej i Międzylesia.

bB: Preferujesz trening w samotności, a może masz partnerów treningowych? Ostatnio czytałem, że zdarza Ci się trenować z Romanem Kreuzigerem miedzy innymi…

J.K.: Zazwyczaj trenuję samotnie, szczególnie gdy jestem w domu w Usti nad Orlici. Kiedy mam wyścigi lub jestem na obozie treningowym, powiedzmy na Majorce, trenuję z innymi kolarzami choćby z Romanem Kreuzigerem. Wielu, nie tylko czeskich, kolarzy odwiedza Majorkę i wtedy fajnie trenować wspólnie, ale zasadniczo wolę trenować sam. Co innego po treningu.

bB: No właśnie, jak wielu ludzi pracuje z Tobą?

J.K.: Moje wsparcie opiera się o cały team Specialized Racing w tym 3-4 mechaników, 2 fzjoterapeutów, 2 menadżerów. Poza tym jestem stale w bliskim kontakcie z moim trenerem i prawą ręką w jednym Wiktorem Zapletalem i menadżerem Zdenkiem Loffelmannem. Tych dwóch ludzi panuje nad wszystkim wprost z Czech.

bB: W imieniu swoim i całej załogi bB chciałbym życzyć Ci wszystkiego najlepszego w nadchodzącym sezonie i oczywiście złota w Londynie!

J.K.: Dzięki i przekaż wszystkim czytelnikom bikeBoardu, żeby cieszyli się wolnością i swobodą, jaką daje rower!

Dodano: 2012-11-14

Autor: Rozmawiał: Jarosław Hałas

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1