Jeżeli już podliczyłeś budżet na przyszły sezon rowerowy, to dziś musisz zastanowić się nad tym, co najdroższe: nad swoim czasem. Tak, czas to pieniądz, a trzeba w swoim tygodniowym rozkładzie zajęć znaleźć go w odpowiedniej ilości na trening. I tu nie ma zmiłuj - to muszą być sztywno określone dni i godziny. Zaległości nie da się nadrobić i dlatego cele trzeba ustalić tak, żeby czasu wystarczyło nawet w razie zdarzeń losowych. W treningu rowerowym ważna jest systematyczność (i wytrwałość). Treningu nie można odkładać, nie można przekładać - jeżeli czegoś nie poćwiczysz dziś, to jutro będziesz o to stratny i będziesz musiał zrobić dwa razy więcej.

Ile to zajmie?
Policzyłem, że aby przygotować się sumiennie do dystansu mini, zgodnie z tym co mi zalecił Darek Poroś, poświęcałem w miesiącach zimowo-wiosennych około 30 godzin miesięcznie, a w letnich nawet i 50 godzin. Podkreślam - dla dystansu mini - a więc aby ścigać się na dystansie 30 kilometrów. Heroiczne podejście do maratonów, czyli jazda do upadłego by z okrzykiem „Nike” lub „adidas” na ustach skonać za „kreską”.
Dlatego większość treningów musi mieć objętość porównywalną z czasem realnej walki sportowej. Jeżeli planujesz dystanse mini, to trening musi trwać od 1:45 do 2 godzin. Jeżeli chcesz startować na mega, to odpowiednio więcej. W moim przypadku - bo przecież nie jestem super-zawodnikiem, na przeciętny trening musiałbym poświecić 2:30 do 3:30. Oczywiście zapytasz: po co? No właśnie po to, aby każdy wyścig jechać z pewnym zapasem sił. No chyba, że chcesz sprawdzić, czy jesteś w stanie przejechać maraton. Alena to już mam odpowiedź dla każdego: jeżeli jeździsz na rowerze trochę więcej, niż tylko raz w maju, to przejedziesz i ukończysz. Być może zajmie to trochę czasu, ale raczej dojedziesz do mety. Na sensowny trening trzeba przeznaczyć przynajmniej 5-7 godzin tygodniowo. Ale miałem też takie tygodnie, gdzie łącznie trenowałem 12 godzin. Koniecznie trzeba pamiętać, że zaległości nie da się odrobić w jeden dzień. Wynika z tego, że od poniedziałku do piątku trzeba zarezerwować sobie przynajmniej godzinę dziennie na trening. A raz w tygodniu (czasami dwa) - trzeba poświecić na jazdę rowerem trochę więcej czasu - w przypadku dystansu mini nawet i 3 godziny. ile razy w tygodniu. Mój trener, Darek Poroś, zalecał mi, abym w okresie przygotowania jesienno-zimowego ćwiczył nawet codziennie (7 dni w tygodniu). Ale ponieważ jazda na rowerze (jak na razie) nie jest moim głównym zajęciem zawodowym, nie mogę powiedzieć do żony: kochanie, trudno, taki job, idę do roboty (w niedziele) - i na rower. Tak więc starałem się, aby w soboty i w niedziele zajmować się domem i żoną. Ale sprawa ułożenia treningów jest indywidualna. Ja wybrałem opcję - intensywnie przez pięć dni w tygodniu, a sobota i niedziela odpoczynek albo ewentualnie jakiś krótki trening w sobotę z rana.

Kiedy ten trening?
Trenowałem po pracy. To znaczy do pracy jechałem na rowerze, a w dużym plecaku miałem wszystkie potrzebne ciuchy. W pracy, na 2-3 godziny przed końcem, starałem się zjeść jakiś większy posiłek. A po pracy - przebierałem się w obcisłe i ruszałem na trening, to znaczy rowerem do domu. Darek Poroś często swoje zadania treningowe realizował przed pracą. To nie ma znaczenia Liczy się systematyczność. Oczywiście czasem jest jakiś dzień wolny - ale on wynika z planu treningowego. Nieplanowana przerwa niestety będzie poważnym zaburzeniem przygotowań i stracisz sporo z tego, co robiłeś wcześniej. Weź też pod uwagę, że zdarzają się wypadki losowe, infekcje itd. i że trzeba będzie coś powtarzać, a to wymaga dodatkowego czasu. Jeżeli zaczynasz i chcesz trenować w weekend, to na rower zarezerwuj sobie czas w środy, soboty i niedziele. Jeżeli już trochę pojeździłeś, to minimum jest 5 dni w tygodniu - oprócz roweru dochodzą siłownia, bieganie i basen.

Jakie plany?
Odsyłam do moich tekstów z poprzednich lat - początkującym proponuję sezon, gdy moje rowerowe plany treningowe układał aktualny prezes PZKol. Wacław Skarul (rok 2010), a dla już jeżdżących - plany, które ułożył mi Darek Poroś (sezon 2011). Weź swój terminarz i uczciwie się zastanów - w które dni tygodnia możesz zrobić coś dla swojego zdrowia. Większość zawodników
jeżdżących w maratonach zaczyna swoje przygotowania w grudniu. Powodzenia i wytrwałości.
Uprzedzam odpowiedź: tak, w zimie jeździmy na rowerze. Podstawą są ubrania termoaktywne - także bielizna. Ubieramy się właściwie jak na narty czy snowboard, ale troszkę lżej - bo intensywność na rowerze jest większa. Oczywiście: nogawki spodni spinamy paskiem - na przykład odblaskowym, albo wkładamy zimowe spodnie rowerowe. Do - 10 stopni C można jeździć bez większych obaw. Poniżej tej temperatury jeździmy krócej i chronimy gardło. Oprócz tego co już napisałem, w naszym rozkładzie treningów znajdujemy miejsce dla ćwiczeń na siłowni. Zadania rowerowe możemy realizować na spinningu lub trenażerze.

Dodano: 2011-10-26

Autor: Tekst: Piotr Zarzycki

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory