Upłynęła dopiero połowa wakacji, a dla niektórych nawet to nie, a więc jest jeszcze czas, żeby pojechać na epicką wyprawę w góry. Wystarczy spakować plecak i wyruszyć. Niby oczywista sprawa, ale jak przychodzi się pakować, to nie wiadomo co zabrać i do czego.
Wiele razy byliśmy w górach i tyle samo razy mieliśmy dylematy, co zabrać, więc pewne doświadczenie już mamy i w tym artykule podpowiemy Wam, jak sobie poradzić z pakowaniem oraz jak duży plecak wybrać i co zrobić, gdy braknie już miejsca w plecaku. Na to też mamy kilka patentów. Np. jadący u góry Maciek Machowski ma w swoim plecaku upchnięty palnik, śpiwór, karimatę i jedzenie na trzy dni. Nie wierzycie? To przeczytajcie dalej.

Pakowanie
Czy po wyjściu z domu dręczyło Was kiedyś uczucie, że czegoś nie zabraliście? Ja mam tak często. Ale wypracowałem sobie sposób pakowania, który pozwala pozbyć się późniejszych wątpliwości. Pakowanie najlepiej rozpocząć od ułożenia rzeczy do zabrania w jednym miejscu, np. na łóżku. Wcześniej można nawet przygotować listę i odkreślać sobie to, co znajdzie się już w plecaku. Wówczas łatwo zrobić przegląd, czy wszystko jest skompletowane i zrezygnować z niepotrzebnych rzeczy, które w plecaku już sie nie mieszczą. Najwięcej rzeczy zabiera się na wyprawę z biwakiem. Przygotowanie ubrań można rozpocząć od odzieży, w której zamierzamy jechać na rowerze. Odkładamy je w osobne miejsce. Jeśli w dzień wyjazdu będzie zimno, to musicie wziąć pod uwagę, że gdy temperatura wzrośnie, to ciepłe rzeczy, które zdejmiecie, muszą znaleźć miejsce w plecaku. Trzeba też zabrać zapasowe rzeczy do przebrania na wypadek zmoknięcia. Aby ograniczyć ilość spakowanych ciuchów, to ten zapasowy komplet może służyć za pidżamę. Wieczorem będzie można przebrać się w suche, umyć zęby i wskoczyć do przytulnego śpiwora. Śpiwór najlepiej puchowy, dobrze się kompresuje, jest lekki i zapewnia dobrą izolację. 
Na letnie wyprawy w polskie góry wystarczy śpiwór do 1 kg całkowitej masy. Kosmetyki należy ograniczyć do minimum. Nie zabierać wielkiej tubki pasty do zębów, można kupić jakąś małą. Podobnie mydło, lepiej zabrać częściowo zużyte, zawsze to kilka gramów mniej na plecach. Również ręcznik ograniczamy do minimum, świetnie spisują się ścierki z mikrofi bry 40x40 cm. Potrafią wchłonąć bardzo dużo wilgoci. Ekstremaliści w roli ręcznika używają koszulek. Maszynkę do golenia, dezodorant itp. można sobie odpuścić. Bardziej przyda się środek przeciw komarom i apteczka, w której powinny się znaleźć plastry, opatrunki jałowe bandaż, leki osobiste. Pisaliśmy o tym więcej w bikeBoard 7/2009 (gdzie kupić).
OK, mamy w co się ubrać i w czym spać, skompletowaliśmy podstawowe środki higieniczne i apteczkę, pozostaje pomyśleć o rowerze i niezbędnych narzędziach. Patrzymy, jakie śrubki są w rowerze i czy multitool, który zabieramy, pozwoli je dokręcić. Oczywiście należy zachować zdrowy rozsądek i ocenić, co damy radę zrobić w warunkach polowych. Dokręcić śruby, które się poluzują, podprostować koło, połączyć zerwany łańcuch. Koniecznie trzeba zabrać ze sobą oliwkę do łańcucha, linkę do tylnej przerzutki (hamulca) i zapasowe klocki hamulcowe. Należy też pamiętać o dętce, łatkach i pompkach (do dętki i do amortyzatora). Przykładowy zestaw naprawczy prezentujemy na zdjeciu obok. Takie rzeczy jak apteczka i narzędzia możemy rozdzielić pomiędzy uczestników wyprawy. Nie ma sensu, aby każdy wiózł skuwacz do łańcucha i pompkę do amora. Podobnie dzielimy się biwakowym zestawem AGD. Ktoś będzie wiózł menażkę do gotowania na ognisku, a ktoś inny kubek na herbatę i duży nóż, każdy zabiera sobie łyżkę. Największy problem zawsze stanowi jedzenie i woda. Na wyprawę enduro trudno na plecy zabrać dużą ilość prowiantu, a szczególnie wody. Trzeba planować wyprawę tak, aby dało się zjechać do jakiejś „cywilizacji” i zaopatrzyć się na kolejny etap wyprawy. Jeśli nie ma takiej możliwości, to trzeba oszczędnie gospodarować swoimi zapasami energii zgromadzonymi w ciele i w plecaku pod postacią suchego prowiantu. Na wyjeździe sprawdzą się chińskie zupki, ale lepiej zainwestować w liofilizaty, które można nabyć w sklepach turystycznych. Taki posiłek jest bardziej pożywny niż chińszczyzna instant i można go przygotować bez dodatkowego naczynia, dzięki czemu nie ma kłopotu z wyczyszczeniem zatłuszczonej menażki. Do opakowania z liofem wlewa się wrzątek i odstawia na kilka minut. Po obiedzie trzeba je zwinąć i zabrać ze sobą.

Dodano: 2010-08-31

Autor: Tekst: Marcin Wielkiewicz

Tagi: jeden dzień na rowerze, wyprawy, plecak, pakowanie, ścieżki

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później