Każdy ze zdumieniem obserwuje zupełnie niewiarygodne rowery jak ten Litespeed Sewanee. Tytanowy full o skoku 60 mm złożony z najlżejszych możliwych komponentów tak, że waga wskazywała niecałe 7,5 kg. Modyfikacje nie zawsze muszą być absurdalnie drogie, choć w takim wypadku nie będą równie spektakularne Większość rowerów jest udoskonalana przez właścicieli. To po prostu stwierdzenie faktu. Patrząc na rower swój, wszystkich kolegów, współmaratończyków można z całą odpowiedzialnością powiedzieć: modyfikujemy swoje maszyny na potęgę. Na potęgę w dwójnasób, bo robimy to gremialnie, a często modyfikacje są tak szerokie, że cały zamysł konstruktora seryjnego roweru jest całkiem niewidoczny. Oto jak te modyfikacje optymalizować. Wbrew powszechnym opiniom, najważniejszym powodem, dla którego modyfikujemy rowery, jest zużywanie się osprzętu. I to najrozsądniejszy sposób na przeprowadzenie modyfikacji. Starły się opony? Kupujemy nowe, wyczynowe. Łamiemy tylną przerzutkę? Kupujemy X.0, chyba że ktoś woli XTR-a. Zużywa się łańcuch, kupujemy nowy, wyczynowy... Czy to najlepsza droga? Są elementy, które w każdym rowerze, nawet tym za kilkaset złotych, okażą się cenną modyfikacją uzasadniającą poniesione koszty. Ale tuning to trudna sztuka i trzeba przeprowadzić go z głową, chodzi nie tylko o zwrócenie uwagi, „wycieniowanie bika” XC, czy przykręcenie najcięższych gadżetów do roweru grawitacyjnego. Nie będziemy też lansować tytanowych śrubek. Tuning „malucha” Modyfikacje, zwane przez fanatyków motoryzacji tuningiem, mają na celu ulepszenie. Zatem bierzemy „malucha”, czyli w założeniu rodzinny (cha cha!), prymitywny samochód z ery komunizmu i przetwarzamy go na wyścigową (lub rajdową) maszynę do wyczynu. Brzmi zabawnie, prawda? No to teraz stojąc w dzikiej ciżbie sektora startowego dowolnego maratonu rozejrzycie się dookoła. Albo spójrzcie na rowery fanatyków napędu grawitacyjnego pchane z wysiłkiem wzdłuż różnej maści torów i hopek. Tylko błagam, popatrzcie w tym momencie krytycznie także na „rumaka” trzymanego przez Was za kierownicę. Nie chodzi mi o wyszydzenie modyfikujących. Każdy ma taki rower, na jaki go stać. I kwestii finansowych nie jesteśmy w stanie pominąć. Wielokrotnie spotykaliśmy rowerzystów z silnie ograniczonym budżetem, stosujących sprzęt bardzo niskiej klasy do bardzo wysokiego wyczynu. To jest możliwe! Wymaga jednak wielu kompromisów, ale - co najważniejsze - heroicznego poświęcenia. Dbałości o sprzęt i utrzymywania go w idealnym stanie technicznym. Serwisowania osprzętu (np. widelca) co kilkadziesiąt kilometrów, zastąpienia kiepskiej jakości śrub i innych gwintowanych podzespołów dorobionymi własnoręcznie itp. A przede wszystkim jazdy w sposób odpowiedzialny. Bez przekraczania granic wyznaczanych przez technologię sprzętu. Przysłowiowy XTR na stalowym haku dociśniętym zaciskiem do ramy „hipermarketowca” czy Marzoch Supermonster o blisko 30-centymetrowym skoku przykręcony do sztywnej ramy to nie popis fantazji autorów artykułu. My takie cuda widzieliśmy na własne oczy!!! A najgorsze, że to rozrzutność! Bo to taki maluch z wydechem od Calibry. Nie pojedzie ani szybciej, ani dalej. Pojedzie głośniej i zwróci uwagę chłystków: „oto jedzie król maluchów”. Rama jest najważniejsza Aksjomat o przewodniej roli ramy wyznajemy bezgranicznie. Bez względu na przeznaczenie, rama jest najważniejszym komponentem roweru. Jeśli ma niewłaściwą do przeznaczenia geometrię, dedykowana jest do innej, niż potrzeba, dyscypliny kolarskiej, albo nie spełnia aspiracji właściciela pod względem zaawansowania technologicznego, nie tuningujcie jej. Potrzebna jest inna, właściwa i basta! Nie zaczynajcie tuningu, zanim nie doprowadzicie roweru do stanu perfekcyjnego działania. Bez banalnej regulacji roweru, idealnego zestrojenia przerzutek z manetkami i uczynienia roweru sprawnym, każdy krok dalej jest bez sensu. Jeśli rower jest zużyty, tuningujcie najpierw te elementy, które działają najgorzej. Dopiero potem jest czas na tuning specjalistyczny. Co komu po stuningowanym rowerze, w którym przerzutki strzelają, a rozcentrowane koła ocierają o klocki hamulców?

Dodano: 2007-03-31

Autor: Opracował: Marcin Warchoł, Ryszard Mazur, zdjęcia: arch. Producentów

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Eagle???

Merida Big.Nine 6000 i Big.Nine 800

Kross Level 13.0

Kolarz - cukrzyk

Karpaty w trzech aktach