Spełnieniem marzeń chyba każdego kolarza jest druga połowa odwzajemniająca jego pasję. Jednak w praktyce nie jest to takie proste. Jak zatem zarazić drugą osobę zamiłowaniem do kolarstwa i wspólnego wyjścia na rower nie zakończyć rozwodem?

Ty jeździsz, a ona lub on woli inne aktywności. Albo nawet chce spróbować kolarstwa, ale nie do końca wiecie, jak się za to zabrać. Bo z jednej strony chcecie spędzać razem czas, ale z drugiej macie inne możliwości fizyczne i inne cele. I wychodzi zgrzyt – jedziecie we dwójkę, Ty się nudzisz, a druga połowa walczy na kole o życie. Takie sytuacje naprawdę nie wpływają dobrze na relacje międzyludzkie. To tekst skierowany głównie do męskiej części naszych czytelników, ale mamy nadzieję, że dzięki niemu zyskamy też nowe Czytelniczki.

Nie da się zaprzeczyć, że możliwości fizyczne mężczyzn i kobiet są różne, tym bardziej w przypadku, kiedy to pierwsza ze stron jest tą bardziej zaangażowaną w kolarstwo. Szukając recepty na to, jak drugą połówkę zachęcić, a nie zniechęcić, sięgamy do porad z damskiego i męskiego punktu widzenia.


JEJ PUNKT WIDZENIA
Z początku miałam problem ze wspólną jazdą. Stresowałam się, że jestem słaba. I że nie dam rady, że zostanę gdzieś w polu, że on będzie się ze mną nudził i że to nasze ostatnie wyjście na rower... Zdawałam sobie sprawę, że podział sił i umiejętności (to zwłaszcza na MTB) jest bardzo nierówny. Oczywiście z perspektywy czasu wiem, że to wszystko bzdury, ale właśnie – dajcie sobie czas. Nie denerwuj się na nią, jeśli się stresuje. Pokaż, że tobie też za leży na wspólnym jeżdżeniu. Pomóż jej w przygotowaniu roweru, zostań prywatnym serwisantem i fitterem. Okaż cierpliwość, przekładając po raz ósmy podkładki czy zmieniając położenie siodełka. Obserwuj i pytaj, czy jej wygodnie. Przed jazdą sprawdź jej rower lepiej, niż sprawdzasz swój. Absolutnie nie jestem zwolenniczką twierdzenia, że kobiety mają do serwisowania sprzętu dwie lewe ręce, ale mówimy tu o początkach i mniej zaawansowanych użytkowniczkach. Z doświadczenia wiem, że średnio sprawdza się: „jedź pierwsza, nadawaj tempo”. Jadąc jako pierwsza, za bardzo się spalałam i po dwóch górkach kończyły mi się siły na cokolwiek. Wolę kiedy mój sparing-partner dyktuje tempo. Jakie? To kwestia poznania wzajemnie swoich możliwości. Słowo klucz: „czas”. I naprawdę nie musi być równouprawnienia w wychodzeniu na zmiany.

Lubię wiedzieć dokąd jadę i jaki jest plan. Jak się przygotować, czy wziąć coś do ubrania. Jeśli to ty planujesz trasę, informuj swoją partnerkę, że na przykład w połowie drogi czeka przerwa na ciastko. Na pewno będzie jej się „lżej” jechało. Nie narzucajcie sobie od razu wielkich dystansów i wyzwań. Lepiej zacząć spokojniej, a potem widzieć jej radość z odpowiedzi na pytanie: „To ile dzisiaj przejechaliśmy?”


Rowerowe prezenty motywują. Może to nieco materialne podejście do tematu, ale taka jest prawda. Zresztą na pewno wiesz po sobie, że każdy nowy gadżet lub kolarska część garderoby kuszą, żeby je wypróbować. Podaruj dziewczynie coś na rower, będzie motywowało do kręcenia kolejnych kilometrów. Nie, nie chodzi mi o pompkę czy carbonowy wózek przerzutki. Fajne skarpetki czy rękawki (a może koszulka!) lepiej zadziałają. Pamiętaj także, że kobiety naprawdę miewają gorsze dni i wówczas wspólne wyjście na rower nie jest najlepszym pomysłem. Dla nikogo. Jeśli mówi, że źle się czuje – uszanuj to. Jest też rozwiązanie na wspólne wyjazdy na urlop czy weekendy, kiedy z jednej strony chciałbyś zrobić trening, a z drugiej zabierasz swoją drugą połowę. Wyjedźcie każde w swoją stronę, zaplanujcie sobie własne trasy, ale spotkajcie się w wyznaczonym miejscu o danej porze na wspólną przerwę na kawę i ciastko. Różne drogi, wspólny cel – sprawdza się!


JEGO PUNKT WIDZENIA

Kiedy wychodzimy razem na rower, nie ma znaczenia, że jestem kolarzem, że mam trenować i przygotowywać się do wyścigów. Najważniejsze dla mnie staje się, żeby moja partnerka miała przyjemność z jazdy. Chcę jej pokazać, że jeżdżenie na rowerze jest fajne, chcę ją do tego zachęcić. Zresztą, wreszcie sam mogę się zrelaksować i nacieszyć spokojną jazdą. To zupełnie inna bajka, ale naprawdę przyjemna. Ważne jest nastawienie. Nie chcę powielać stereotypów, ale tak już jest, że w kolarstwie mężczyźni często szukają wyzwań i rywalizacji: „przejadę ileś kilometrów”, „poprawię średnią”, „muszę się zagiąć”… Trzeba te cele odłożyć na kiedy indziej i przeskoczyć na inny tor myślenia. Sam bardzo dużo jeżdżę na rowerze. Dzięki temu odkrywam masę ci ekawych miejsc. Kiedy jedziemy razem, mam okazję pokazać jej niektóre z nich. Planuj tak trasę, żeby przejechać ciekawą drogą, dotrzeć do jakiegoś miejsca, które jej się spodoba. Najczęściej to ja wybieram trasę i staram się wcześniej określić, ile zajmie nam czasu i czy nie będzie zbyt trudna. Staraj się unikać sytuacji, w których partnerka musiałaby się stresować tym, że nie da sobie rady.


Jeżeli jeździcie na góralu, nie obawiaj się udzielania jej wskazówek co do techniki jazdy. Bez krytykowania wskazuj sposoby na zachowanie się, układanie ciała itp., żeby jeździło się jej łatwiej i bezpieczniej. Zatrzymajcie się przy trudniejszej sekcji, omówcie jak najechać na korzeń, jak zjechać po kamieniach… Zobaczysz ile satysfakcji może ci przynieść obserwowanie postępów twojej towarzyszki. Jeśli jedziecie w góry czy na dłuższy wypad, pamiętaj o czymś do jedzenia nie tylko dla siebie. Zwłaszcza jeśli partnerka jest mało doświadczoną kolarką, pilnuj ją, żeby jadła i piła. Pamiętasz swoje początki i to, jak nagle atakowała „bomba”? Dodatkowy batonik w kieszonce i drobne na colę pozwolą uniknąć takiej sytuacji.

Trochę czasu zajeło mi poznanie jej potrzeb na rowerze, odpowie dniego tempa jazdy, przyzwyczajenie się do tego, że nie zawsze trzeba gonić. Okazuje się, że fajnie pojeździć czasem na rowerze wyłącznie dla przyjemności i się tym nie męczyć. Wypić kawę, zatrzymać się na selfie i cieszyć się chwilą. KOM-y nie uciekną, a zarażona pasją dziewczyna będzie później twoją najlepszą kibicką i znacznie lepiej zrozumie to, co robisz.

Dodano: 2017-09-15

Autor: Karolina i Wojtek Halejak, foto: Piotr Staroń, Trek, bikeBoard

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później