Zastanawialiście się kiedyś, co tak naprawdę odróżnia amatora, nawet tego zaawansowanego, od profesjonalnego zawodnika? To jasne - dzieli ich przepaść.Ale z czego ona wynika? Obwód uda podobny, masa ciała podobna, procentowy udział tłuszczu w składzie ciała, również. Może to kwestia siły? Niekoniecznie, podczas przygotowań na siłowni operujecie podobnymi ciężarami. Może mityczne VO2 max jest na niskim poziomie?

Sprawdzamy i okazuje się, że test wykaże zaledwie kilka procent różnicy (dla amatora na wysokim amatorskim poziomie). O co więc chodzi? Ano, o efektywność. Zgodnie z tradycyjną formułą tekstów niniejszego cyklu zacznijmy od maksymalnego uproszczenia. Kolarstwo kręci się wokół tlenu. Trening każdej jeżdżącej na rowerze osoby ma prowadzić do tego, aby móc pochłonąć jak najwięcej tlenu i jak najdłużej pracować z jego wykorzystaniem (nie przekraczać progu przemian beztlenowych). Tlen jest bowiem potrzebny do „ekonomicznego” spalania glikogenu pozyskanego z pożywienia i pozyskiwania energii do pracy. Jest on potrzebny w dużych ilościach, nawet 5-6 litrów na minutę.
Maksymalna ilość tlenu, jaką jest w stanie pochłonąć dana osoba, to właśnie VO2 max i już lata temu badania wykazały, że wskaźnik ten jest szczególnie wysoki u osób uprawiających sporty wytrzymałościowe. Jednak nie sposób wskazać zwycięzcy danych zawodów na podstawie jego wartości. Dlaczego?

Lepszy silnik

Podobnie jak wysokość tętna, VO2 max jest „tylko” wskaźnikiem fizjologicznym, tzn. mówi on o sprawności organizmu danej osoby - działaniu jej płuc, zdolności krwi do przenoszenia tlenu (w tym ma właśnie pomagać EPO, autotransfuzje itp.), genach itp. Nie mówi nic o efektywności danego zawodnika, czyli mocy, jaką jest w stanie wygenerować z danej jednostki pochłoniętego tlenu lub prędkości, jaką jest w stanie uzyskać na danym poziomie tętna lub VO2. Dlatego właśnie w ostatnich latach trening z wykorzystaniem mierników mocy jest tak popularny wśród zawodowców - często to właśnie moc (czyli w sumie wyższa efektywność) jest najlepszym wskaźnikiem aktualnego stanu wytrenowania.
Parametry fizjologiczne ulegają nieznacznym wahaniom, a zawodnik jest w stanie generować więcej watów. W jaki sposób możesz sprawić, aby Twój silnik był efektywniejszy? Odpowiedź nie jest jednoznaczna i niestety nie możemy polecić jednego rodzaju treningu „na efektywność”. Możesz jednak wykonać szereg drobnych kroków zbliżających Cię do „bardziej efektywnego Ciebie”. Najważniejsze z nich znajdziesz poniżej.

Doświadczenie

Zauważono, że ekonomika pracy wzrasta wraz z podnoszeniem się poziomu sportowego. Można powiedzieć, że jest ona wyrazem przystosowania organizmu do powtarzanych przez całe lata zadań, treningów, ruchów itp. Nie bez znaczenia jest tutaj staż treningowy - parametry fizjologiczne zmieniają się dość szybko w początkowym okresie treningów, później zmiany nie są tak spektakularne. Natomiast efektywność pracy może się zmieniać, oczywiście pod warunkiem pielęgnowania odpowiednich nawyków. Jednym z takich nawyków odpowiednia technika pedałowania. Wbrew pozorom jest to dość skomplikowany ruch i warto poświęcić czas na jego doskonalenie.
Przykładowe ćwiczenia doskonalące ten element to: przyspieszenia na miękkich biegach, treningi wytrzymałościowe realizowane z większą niż zwykle kadencją, jazda na „ostrym” (niekoniecznie po ulicach, wystarczy wybrać się do klubu fitness – większość rowerów do spinningu nie ma wolnobiegów). Można też skorzystać z urządzeń takich jak korby Powercrank - każde ramię wyposażone jest w osobny wolnobieg, przez co lewa i prawa noga pracują niezależnie. Jest to jednak stosunkowo droga „zabawka”.

Dodano: 2011-11-26

Autor: Tekst: Paweł Steinke

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Eagle???

Merida Big.Nine 6000 i Big.Nine 800

Kross Level 13.0

Kolarz - cukrzyk

Karpaty w trzech aktach