Okej. Tak więc jesteś po raz pierwszy na starcie. Ale spokojnie, niczego się nie bój. Dasz radę. Gwarantuję także, że każdy z zawodników jest lekko zdenerwowany. I czy jedziesz swój pierwszy wyścig, dziesiąty, czy setny, zawsze pozostaje pytanie - jak rozegrać start, jak poradzić sobie z pierwszymi kilometrami na trasie.

Zapamiętaj też: kolarstwo to taki sport, gdzie człowiek uczy się na własnych błędach. Uczy się tylko poprzez kolejne starty. Niestety, często zły start jest początkiem wielkiej porażki.

1. Do startu przygotowujesz się już w momencie rozpoczęcia rozgrzewki, a więc około 9.00 (na dwie godziny przed startem). Pisałem już o tym miesiąc temu, ale warto powtórzyć: skup się na wyścigu. Pierwsze minuty i pierwsze przejechane metry to sprawdzenie roweru - czy wszystko działa - hamulce, przerzutki - wtedy jeszcze jest możliwość poprawienia czegoś w punkcie naprawczym - duże firmy mają swoje warsztaty w miasteczku kolarskim.
Rozgrzewka to nie tylko czas przygotowania mięśni do wyścigu, najlepszy moment na objazd pierwszych kilometrów trasy - gdzie są zagrożenia - niebezpieczne zakręty, dziury, przewężenia. To też najlepszy moment, aby znaleźć najlepsze miejsce dla siebie i przewidzieć, gdzie może dojść do kraksy. Bo - jak dla mnie - najważniejsze jest, aby jechać bezpiecznie i dotrzeć - zdrowym - do mety. Wtedy też masz czas, aby psychicznie nastawić się do maratonu. Ja przypominam sobie, że zrobiłem dobre przygotowanie, że potrafię spokojnie i pewnie prowadzić rower, że jestem rozsądnym zawodnikiem i chłodno oceniam sytuację na trasie.

2. Moment startu to najbardziej niebezpieczny moment całego wyścigu - to wtedy wydarza się najwięcej kraks. Wyrusz bardzo ostrożnie, przepuść wszystkich, którym aż tak się spieszy. Ostrzegaj innych o niebezpieczeństwach. Nie bój się, że stracisz jedną - dwie minuty. Lepiej stracić i wyjechać na trasę, niż zakończyć maraton na pierwszych metrach. A gwarantuję - jeżeli jesteś mocnym zawodnikiem tę jedną - dwie minuty nadrobisz na pierwszym podjeździe. Bo tak naprawdę, jakim kto jest kolarzem górskim, rozstrzyga się na podjazdach.

3. Pierwsze kilometry staraj się jechać mocno - ale nie za bardzo. Nie goń wszystkich. Czołówka jedzie tak szybko, że dwie minuty jazdy z nimi i jesteś załatwiony.
Słuchaj swojego serca przez swój pulsometr - jeżeli czujesz, że zaczynasz mieć za dużą zadyszkę, zwolnij (o moim podziale na strefy, napiszę innym razem). Tak więc start mocno, ale nie „w trupa”. Wyścig na krótkim dystansie to - w zależności - jak kto jeździ - około 2 godzin, na średnim jakieś 3-4, a na długim 4 i nawet 6 godzin. Dlatego staraj się „nie ujechać” na początku. Niech twoim priorytetem będzie przede wszystkim dotarcie do mety i pewna rezerwa sił na finisz. Tak więc zacznij podkręcać tempo w środku dystansu. Wtedy już wiesz, z kim się ścigasz i już wiesz, czy masz siłę, aby cisnąć. Jeżeli masz jeszcze coś w nogach, delikatnie przyśpiesz i zobacz jak reaguje twój rywal. No i zaczynasz rozgrywać z nim swój wyścig.

4. Kiedy się posilić. Po obfitym śniadaniu (koło 8.00 na trzy godziny przed startem) i po rozgrzewce - kolejny posiłek zjedz jakieś 30-20 minut przed startem - może być baton.
Kolejną porcję zjedz między 20 a 40 minutą i potem staraj się jeść po troszkę, ale systematycznie co jakieś 30-40 minut.
Ja na trasę zabieram dwa-trzy batony i w zależności od długości od dwóch do czterech opakowań żelu. Wiadomo - żele są drogie, ale straty energii są tak duże, że tylko specjalnie przygotowane preparaty są w stanie je uzupełnić - szybko się wchłaniają i utrzymują siłę. Pij już przed startem, a potem systematycznie co 15 minut po dwa - trzy łyki - picie jest najważniejsze. W następnym odcinku: pierwszy kryzys, podjazdy, nadal o odżywianiu, zjazdy.

Baw się dobrze, pamiętaj o kasku.

bikeBoard 9/2008 (gdzie kupić)

Dodano: 2008-09-24

Autor: Tekst: Piotr Zarzycki

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Eagle???

Merida Big.Nine 6000 i Big.Nine 800

Kross Level 13.0

Kolarz - cukrzyk

Karpaty w trzech aktach