Początek marca to już ostatni moment, aby wsiadać na rower i zacząć kręcić. Potem będzie za mało czasu, aby zdążyć z formą na pierwszą połowę sezonu.

To zrozumiałe, że trening każdego kolarza jest inny. Inaczej trenuje ktoś, kto rozpoczyna swoje rowerowanie, a inaczej ktoś, kto jeździ już od kilku, kilkunastu lat. Dlatego dziś podzieliłem moje porady na trzy części. Najpierw uwagi dla Absolutnie Początkujących, potem dla Nowicjuszy, a na koniec dla Średniaków.
Absolutnie Początkujący, to wszyscy, którzy kupili sobie rower górski w ostatnich miesiącach. Przypominam sobie moje pierwsze kroki (rok 1998/1999), tak więc trochę uwag o jeżdżeniu na początku kolarskiej drogi. Przejażdżki nie mogą być zbyt długie. Lepiej jeździć codziennie, co drugi dzień po pół godziny, niż raz na tydzień wybrać się na długa epicką wyprawę. Powrót z takiej kilkugodzinnej eskapady może bardzo wiele kosztować. Po prostu organizm (mięśnie) nie jest przyzwyczajony do długiego siedzenia w siodełku, kręcenia nogami, kierowania. Dlatego lepiej jest zaplanować sobie 2-3 razy w tygodniu krótkie jazdy.
Miałem to szczęście, że jeździłem wtedy rowerem do pracy. Pracowałem wówczas w dziale miejskim w gazecie codziennej i na tzw. „materiał” jeździłem na dwóch kółkach. Przeważnie było to kilka kilometrów w jedną stronę. Dziś widzę, że to był najlepszy sposób, aby przyzwyczaić się do dłuższych jazd. Mogę się pochwalić, że po jakichś dwóch miesiącach wybrałem się z rowerowymi kolegami na Ślężę. I wróciłem o własnych siłach!!! To było jakieś 100 kilometrów. Wyprawa zajęła nam cały dzień, ale się udało. Choć przez kolejne dni chodziłem jakby mnie coś połamało. Tak więc pierwsze treningi - jazdy krótkie, czas trwania do godziny, lekki obrót, a więc bez mocnego ciśnięcia w pedały. Najlepiej dwa razy w tygodniu - środa, sobota, ale można zwiększyć do trzech: wtorek czwartek, sobota (lub niedziela). Miałem wtedy wytyczoną swoja trasę za miastem - jakieś 30 kilometrów po podmiejskich drogach i ten dystans był podstawą treningu. Szosa (a więc dystans z długimi prostymi) jest nadal dla mnie zasadniczym elementem treningu. I najważniejsze - obserwowałem (nadal obserwuję) swoje zmęczenie, a więc czy już jestem wypoczęty - dopiero wtedy ruszam na kolejny trening. Po dwóch-trzech miesiącach jazdy można wybrać się na jakieś zawody - ale absolutnie jako zabawa i ciekawe doświadczenie, niż jakiekolwiek jeżdżenie ambicjonalne.
Nowicjusz - to osoba, która ma za sobą pierwszy sezon jazdy. A więc drugi i trzeci rok jeżdżenia. To dla mnie najtrudniejsze lata. Bo wydawało mi się, że już sporo wiem i potrafi ę. Ale właśnie wtedy popełniłem najwięcej błędów: przetrenowanie, wywrotki, awarie sprzętu.
Ale po kolei: trzy dni w tygodniu wystarczą. oczywiście jest pokusa, aby jeździć codziennie. Ale po trzech, czterech tygodniach takiego jeżdżenia przychodzi przetrenowanie i to nie tylko zmęczenie fi zyczne, ale wypalenie rowerowej pasji. Byłem tak zmęczony, że zaczynałem sobie stawiać pytania - po co mi to wszystko, po co się męczyć, po co w ogóle jeździć? Oczywiście musiałem o tym porozmawiać z kolegami - przetrenowanie może spotkać każdego - zjazdowca, szosowca i górala. Tak samo jest w innych sportach, a więc to nie żadna nowina. Do tego dochodzi pewien rodzaj pychy. Wydawało mi się, że już swoje przejeździłem, a więc jestem poważny gość. I tu była ta pułapka. Owszem, jeździłem coraz szybciej, ale też coraz bardziej nieuważnie. Bo wydawało mi się, że mam już duże umiejętności. To nieprawda. Im szybciej jeździsz, tym lepiej musisz umieć kierować rowerem. Tak więc raz w tygodniu poświęcałem swój trening na zjazdy techniczne. We Wrocławiu, ale pewnie w każdym innym mieście, jest kilka górek, gdzie można wyszukać trudne zjazdy. I na tych zjazdach trzeba ćwiczyć!!! Inne treningi, to kadencje, czyli umiejętność szybkiego kręcenia korbami - miękkie przełożenie i jak najszybsze obroty korbami. Powinno dochodzić do 130 obr./minutę. Liczymy przez 15 sekund jedną nogę i mnożymy przez 4. Starty w zawodach traktujemy jako poznawanie tras i zdobywanie doświadczenia. Bo kolarstwo to taki sport, gdzie najbardziej liczy się doświadczenie.

Dodano: 2009-03-01

Autor: Tekst: Piotr Zarzycki

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory