Miałeś to zrobić zimą, ale znowu zapomniałeś? nie szkodzi, oto garść porad, jak szybko można gruntownie ulepszyć działanie swojego roweru przed pierwszymi startami i wycieczkami.

Mycie
Nie będziemy zawracać Wam głowy, poradami jak myje się uszy czy rower. Bo trzeba je myć... porządnie. A co do roweru, to z całego serca polecamy tradycyjną metodę „z wiadrem”. Nie wiemy, jak sprawdza się w przypadku uszu. Absolutnie rekomendujemy preparaty do mycia rowerów - nie płyny do mycia naczyń, bo zawierają sól i wymagają gruntownego spłukiwania. Nie polecamy też szamponów samochodowych, choć pewnie w przeliczeniu na litr wychodzą taniej. Ale zawierają woski, które nabłyszczają także powierzchnie robocze hamulców, co znacznie „poprawia modulację”. Ponieważ jesteśmy leniwi, szczerze zalecamy stosowanie specjalistycznych szczotek do czyszczenia. Są trwalsze w zestawieniu z „kolczastą” naturą zębatek i całego rowerowego osprzętu. Oprócz właściwego doboru twardości włosia, mają odpowiednią średnicę, żeby dotrzeć do zakamarków, np. pomiędzy szprychami, ramą a przerzutkami itp. Dzięki czemu można szybciej wymyć brud spomiędzy części roweru i prędzej wybrać się na kolejną wycieczkę czy trening. Przygotuj się do zmycia zanieczyszczonych smarów. Kup odtłuszczacz. Rowerowe są delikatniejsze, przemysłowe szybsze i w przeliczeniu na litr tańsze. Bez względu na to, który wybierzesz, błagamy: nie rób tego benzyną ekstrakcyjną ani rozpuszczalnikiem nitro. Dbajmy o naturę! Spłukiwać polecamy „szlauchem” lub wielką samochodową gąbką. Żeby przyspieszyć proces czyszczenia łańcucha, polecamy spinki do łańcuchów, dzięki którym można wielokrotnie spinać i rozpinać łańcuch do czyszczenia. Wielokrotnemu rozbieraniu służą spinki PowerLock od SRAM oraz MissingLink KMC i Connex Link Wippermana, ale w łańcuchach dziesięciorzędowych tylko dwa ostatnie produkty można spinać i rozpinać bez narzędzi i do tego wielokrotnie, czyli tak jak lubimy. Dlaczego lubimy? Bo mimo ciągłego postępu technologii czyszczących, nadal uważamy, że najszybciej i najdokładniej można oczyścić łańcuch „szejkując”. Do butli z dużym wlotem (może to być stary bidon 0,75 l) wlewamy odtłuszczacz i wrzucamy łańcuch. Kilka minut potrząsania i po wyjęciu jest gotowy on do wysuszenia i oliwienia. Po szczegółową procedurę odsyłamy na naszą stronę www. Przerzutki zdejmij z ramy, rozkręć co się da i rozbierz (nie roznitowuj!), potem miseczka z odtłuszczaczem, cienka, okragła, rowerowa szczotka i dokładne czyszczenie każdego elementu. Paweł Urbaczyk z Wertykala mówi, że stara szczoteczka do zębów, która ma twarde włosie, lepiej usuwa stary smar i wszelkie zabrudzenia oraz zapewnia dokładne czyszczenie każdego elementu. Po skrupulatnym wytarciu warto przesmarować wszystkie ruchome części rzadkim olejem. W tylnej przerzutce rolki prowadnicy (kółeczka) rozbierz i wyczyść, a następnie nasmaruj gęstym olejem. Nasz amerykański korespondent, Sławek Naumowicz, twierdzi, że często powielanym, nawet przez doświadczonych mechaników, błędem jest smarowanie ich smarem stałym! Kiedy kółka obracają się na łożyskach „maszynowych”, wówczas pozostaje się tylko modlić, żeby kręciły się bez zgrzytów i zacięć. W razie potrzeby zdemontuj ich uszczelki i nasmaruj łożysko. Ale licz się z tym, że to doraźna pomoc, w perspektywie czasu trzeba będzie je wymienić.
Nawet jeśli zamierzasz oddać rower do serwisu - umyj go sam. Po pierwsze - serwisy, całkiem słusznie zresztą, pobierają za mycie opłatę, po drugie będziesz miał oględne rozeznanie w tym, co dolega rowerowi i byle chłystek nie wmówi Ci, że potrzebujesz wymienić większość części na nowe.

Przegląd i ocena
Cały trud mycia i serwisowania ponosimy w imię perfekcyjnego działania sprzętu i własnego bezpieczeństwa. Myjąc ramę przekonujemy się, czy nie pęka. Czyszcząc komponenty nie tylko poprawiamy ich działanie, ale i sprawdzamy, czy nie wymagają regulacji czy zwyczajnego dokręcenia oraz czy nie są zużyte. Zatem po kolei: po umyciu ramę z miłością pieścimy szmatką i wzrokiem, zwłaszcza w okolicach węzłów suportu, główki ramy oraz przy wszystkich połączeniach rur i profili. We wszystkie śrubki (oprócz regulacyjnych) wkładamy klucz i dociągamy. Zachęcamy do sprawdzenia stopnia rozciągnięcia łańcucha - specjalne przyrządy nie są już absurdalnie drogie. Rozciągnięcie łańcucha ma kolosalny wpływ na najdroższe z najczęściej wymienianych części napędu - korby oraz kasetę. Po wyjęciu kół z ramy - co ułatwia mycie i czyszczenie, sprawdzamy grubość okładzin hamulcowych, stan opon - groźne są nacięcia i przetarcia, zwłaszcza w okolicach osadzenia na obręczy. W czasie przeglądu dobrze jest spisać listę potrzebnych części zamiennych z dokładną specyfikacją symbolu. No i teraz najważniejsza sprawa. Musisz zdecydować, czy przegląd ogarniesz sam, czy potrzebna Ci pomoc fachowca. Hipokrates mówił: „Po pierwsze nie szkodzić”. Jeśli wiesz, jak rozebrać cały rower i masz do tego niezbędne narzędzia oraz pomieszczenie, powinieneś (!) zrobić wszystko sam. W sytuacji, kiedy remont musisz przeprowadzić w łazience, do dyspozycji masz kombinerki, kieszonkowy zestaw kluczy (patrz strona 83) oraz młotek, a zamiast wiedzy przeglądnięte „tutoriale” z U-Tube, polecamy „mniejsze zło”. Nawet, jeśli wyboru serwisu dokonasz na oślep, a „profesjonaliści” niedawno zaczęli „karierę” i tak zepsują mniej, niż amator z młotkiem w dygoczących rękach. Dobrze, gdy po remoncie roweru nie trzeba oczyszczać z błota pionu kanalizacji, cyklinować parkietu, gipsować i malować ścian. Szukając właściwego serwisu przejdź się po popularnych adresach. Sprawdź, czy mają ruch i jakie mają terminy, jak traktują klientów, czy panuje względny porządek i czy napraw nie dokonuje się na nie zamiatanej od lat podłodze. Ważne jest też to, czy w reklamowanych przez znajomych punktach pracują ci sami mechanicy, czy ich „nowi odpowiednicy”. Kiedy wybrać się do warsztatu? Najlepiej w zimny i śnieżny pochmurny dzień, kiedy wiosna się jeszcze nie rozpoczęła, a w serwisach nie ma tłumów. Nigdy przed weekendem, w którym odbywa się w Twoim mieście maraton!

Wymiana zużytych podzespołów i prosty serwis
Jako zasadę warto przyjąć, że na wiosnę trzeba wymienić linki i pancerze. Zestaw kosztuje 50-60 zł. Koszt ten nie jest kosmiczny, a jakość pracy przerzutek i hamulców po wymianie na pewno pozytywnie Cię zaskoczy. Nie skąp kasy, a szybko docenisz tę inwestycję. Kolejną rzeczą powinny być klocki hamulcowe. Nie warto czekać aż całkiem znikną resztki okładziny, a do tarczy czy obręczy zaczniesz dociskać metal. Cena takiej oszczędności może być wysoka. Zniszczona tarcza czy obręcz to kilka stów w plecy. Niegłupio jest wymienić płyn hamulcowy. DOT chłonie wilgoć, co przekłada się na spadek odporności na przegrzewanie i „poczucie gumy”, ale nawet olej mineralny wypada wymienić choćby raz na rok. Najgorsze jest w tym to, że spadek jakości działania postępuje bardzo powoli i trudno go wychwycić. Owszem, człowiek zdaje sobie sprawę, że jego hamulce kiedyś działały lepiej, a teraz są słabsze, ale o ile? Tego dowiedzieć się można dopiero po wyczyszczeniu tarcz, wymianie klocków i płynu hamulcowego. O! To wywołuje szok. Tuningiem, jaki warto brać pod uwagę w tym momencie, jest zastąpienie tworzywowych przewodów takimi w oplocie stalowym. Sprawia on, że zwykłe „deorki” można by montować w tirach. Drobiazgiem, który poprawi Ci nastrój bez rujnowania portfela, są nowe gripy. Jeśli się obracają, są już nawet niebezpieczne. Jako nowe optymalne będą takie blokowane śrubkami. Ale jeśli z jakichś powodów Twoim wyborem są zwykłe gumki do założenia, skorzystaj z porady Pawła Urbaczyka. Proponuje on zmoczyć wewnętrzną stronę chwytu wodą i dopiero wtedy naciągać je na kierownicę.
Na pewno będzie szybciej, a po odparowaniu wody i wyschnięciu gripy będą mocno „siedzieć”. - Przestrzegam przed używaniem jakichkolwiek innych środków chemicznych, gdyż może się okazać, że nasze rączki robią 360° bez końca - powiedział nam Urbaczyk. Kolejnym drobiazgiem, który może nie poprawi własności jezdnych roweru, ale efektywnie zwiększy czas spędzany na siodełku, jest wymiana połatanych na szlaku dętek. W wiosennym ferworze można pokusić się konwersję, na bezdętkowe lub zakup ultralekkich wersji. Ale zanim to zrobisz, dokładnie przyjrzyj się oponom. Wszelkie nacięcia, przytarcia czy siatka spękania dyskwalifkują je z tuningu, ale porządne butylowe dętki będą całkiem niewidocznym, lecz mądrym dodatkiem. Więc może i opony należy zmienić? Nie bądź sknerą i nie oszczędzaj na tych małych częściach. Nie kosztują majątku, a kolosalnie odmienią działanie Twojego sprzętu.

Dodano: 2012-10-31

Autor: Tekst: Miłosz Kędracki

Tagi: warsztat, przygotowanie do sezonu

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWERY 2018

28 lat minęło – Yeti Ultimate

Odzież, akcesoria i dużo, dużo więcej!