To nie jest tak, że rowery są już doskonałe i idealne. Z pewnością przyszłoroczne edycje będą jeszcze sprawniejsze. Ale różnice stają się z roku na rok nie tylko coraz trudniejsze do wychwycenia, ale i do wprowadzenia do produkcji.

Na dobrą sprawę wiek XX przyniósł tylko jedną poważną zmianę w rowerach - szerokim masom zaproponowano ruszenie rowerem w teren. Ale to głównie zmiana mentalna i marketingowa, nie technologiczna. Bo żeby jazda w terenie była możliwa, wciąż doskonalimy całkiem XIXwieczny rower. Amortyzacja w rowerach w dalszym ciągu wymaga prac, żeby stała się bezbłędna. Przeniesienie napędu, dzięki wnikliwości Azjatów, osiągnęło wybitny poziom, jednak wciąż trudno nazwać je idealnym. Gumy łapiemy nawet stosując UST i płyny antyprzebiciowe, aż pan Dunlop przewraca się grobie. Zachodzi pytanie, co będzie kolejnym kamieniem milowym rowerowej technologii XXI? Potrzebujemy czegoś na miarę jedynego poważnego udoskonalenia technologii rowerowej XX wieku: wprowadzenia aluminium do konstrukcji ram. To dzięki temu lekkie rowery stały się łatwiejsze w produkcji i przez to bardziej dostępne. I z tego powodu kolarstwo tak mocno poszło do przodu. Ale jest jeszcze jeden element układanki, zbyt oczywisty, żeby zobaczyli go zagonieni konstruktorzy. Potrzeba wizjonera, który wskaże kierunek kolejnego kroku. On może spowodować kolejny skok jakościowy i ilościowy użytkowników rowerów.

Maszyna dla człowieka
Nie święci garnki lepią. Można samemu dopasować rower. Można, ale trzeba liczyć się z wielokrotnym próbowaniem, a i nierzadko z nietrafionymi zakupami. Co gorsza, błędy mogą także wywołać kontuzje, zatem zalecamy daleko posuniętą ostrożność.
1. „Czy wygodnie Ci na twoim siodełku?” Praktycznie od tego trzeba zacząć cały proces dopasowania. Złe siodło wypaczy całość pomiarów. Kolarz będzie przesuwał się do przodu albo do tyłu w poszukiwaniu wygody. Szersze czy węższe? Trudno ocenić szerokość kości kulszowych, bo nie ma żadnych istotnych korelacji z budową człowieka. Kobiety najczęściej mają je rozstawione o około 1 cm szerzej i to wszystko. Ktoś o szerokiej miednicy i biodrach może mieć wąsko rozstawione kości kulszowe i potrzebować wąskiego siodełka. Poza tym kości kulszowe są jak dwa pierścienie ustawione zbieżnie ku przodowi miednicy. Wraz z jej pochyleniem schodzą się coraz węziej. Im bardziej wyprostowana sylwetka, tym szersze siodło będzie potrzebne. Im niżej nad kierownicą… wiadomo, no nie? Żeby zmierzyć odległość między kośćmi kluczowymi ups! kulszowymi, można posłużyć się specjalnym przymiarem Body Geometry z żelu, ale wystarczy zwykła tektura falista na deseczce. Usiąść, pochylić się jak na rowerze i zmierzyć odległość pomiędzy wgłębieniami.
2. Dopiero po dobraniu siodła ze względu na szerokość i kształt można rozpocząć dopasowanie. Pozycja powinna być dobrana tak, żeby 60% masy siedzącego rowerzysty spoczywało na tylnym kole, 40% na przednim. To ideał, do którego należy dążyć, a sprawdzić to można za pomocą zwykłej wagi łazienkowej. Drugim parametrem, jaki trzeba ustawić, jest przesunięcie siodełka przód - tył. Najefektywniej jest, jeśli kolano znajduje się dokładnie nad osią pedału przy korbowodzie ustawionym w poziomie.
3. Wysokość siodełka można określić ustawiając pięty na pedałach i kręcąc do tyłu. Ten bardzo ogólny opis powstał w latach 70. we Włoszech i do dziś się sprawdza. Przy najniższym ustawieniu pedału kolano powinno być zgięte pod kątem 30°. Kolarze terenowi i torowi często opuszczają siodło niżej uzyskując kąt 40°. Ryzykując urazami rzepki i więzadeł kolana zyskują większą siłę i łatwość manewrowania za siodełkiem. Z drugiej strony wszystkim z kłopotami kolanowymi lekarze zalecają znacznie wyższe uniesienie siodła, żeby kąt zgięcia wynosił 20°. W takim ustawieniu przy pedałach w pionie „martwy punkt” jest na tyle znaczący, że w oczach ambitnych rowerzystów praktycznie dyskwalifikuje to zalecenie.
4. Tułów należy utrzymywać pod kątem 30-50° względem podłoża. Szosowcy są pod tym względem niezwykle rygorystyczni. Europejscy zawodowcy chwytając kierownice za obudowy hamulców pochylają tułów pod kątem 35°. Kiedy schodzą do dolnego chwytu uzyskują 30°. Pozostałym polecamy kąt nachylenia 35-45°, w rekreacji 50° jest OK. Nawet gibkim rekreacjonistom należy zalecić bardziej wyprostowaną pozycję, bo pomaga lepiej obserwować ruch uliczny. Bardziej sportowo zorientowani zawsze chcą uzyskać jak najbardziej agresywną pozycję. Wszystko zależy tylko od ich gibkości, trzeba móc pochylić całe plecy, a nie tylko któryś z odcinków kręgosłupa. Pozycja na szosówce zawsze powinna być dobrana tak, żeby dolny chwyt był wygodny, a przede wszystkim możliwy. Z drugiej strony agresywny freeride nakazuje ustawienie korpusu pod kątem 70, a nawet 80°. Kąty nachylenia w MTB powinny być wynikiem starannego kompromisu. Ustawienie kierownicy na wysokość regulować można podkładkami lub/i kątem nachylenia mostka. Należy jednak pamiętać, że ilość podkładek pod mostkiem nie może przekroczyć 4 cm. Jeśli to niemożliwe, należy zdecydować się na większą i wyższą ramę.

Dodano: 2008-05-04

Autor: Tekst Miłosz Kędracki, absolwent kursu BG Fit Integration Technology, zdjęcia: Spec

Tagi: dopasowanie, ergonomia, BG Fit

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Internet trenażerów

Szosowe opony na zimę

Polskie etapówki

Azory