Kim jest „zawodowiec”? Będąc precyzyjnym, nazywamy tak zawodników ekip z licencją UCI. Na szosie tych należących do World Tour oraz do drugiej i trzeciej dywizji, czyli ekip prokontynentalnych i kontynentalnych. Z kolei w przypadku kolarstwa górskiego, to zawodnicy należący do teamów UCI Elite MTB oraz UCI MTB.

Wśród Polaków, licząc w ten sposób, mamy około 90 zawodowych kolarzy i kolarek. Za swoją pracę – to znaczy za trenowanie, wygrywanie wyścigów i promowanie sponsorów – zawodowcy otrzymują wynagrodzenie. Przynajmniej w teorii, bo różnie z tym bywa. À propos sponsorów, w przypadku zawodowych kolarzy nie tylko liczą się wygrane wyścigi, ale także praca dla wspierających ekipę marek. Dotyczy to promocji, rozwoju produktu, wspierania wizerunku itp.


TRENOWAĆ JAK ZAWODOWCY
Skoro taki kolarz nie chodzi do pracy, a nie trenuje przecież c odziennie 8 godzin, to co robi całymi dniami? Pytamy Pawła Bernasa, jednego z czołowych polskich kolarzy szosowych: Trening dla kolarza zawodowego jest priorytetem. Może wydawać się wam, że mam wieczny luz, bo przecież kiedy wypada mi trzy- czy czterogo dzinny trening, resztę dnia mam dla siebie. W przeciwieństwie do amatora mogę ułożyć sobie cały plan dnia pod kątem treningu i regeneracji, która jest równie ważna. Ale to nie wszystko. Muszę mieć też czas na wizytę u fizjoterapeuty. Zwracam mocno uwagę na dietę, więc przygotowywanie posiłków to też ważny aspekt, na który trzeba mieć czas. Czasem trzeba zrob ić coś przy rowerze. Poza tym często treningi są skrajnie męczące i trzeba naprawdę skupić się na dobrym wypoczynku przed kolejną sesją czy przed wyścigiem.W dzisiejszych czasach część zawodowców nie trzyma treningów w tajemnicy. Na Stravie można podglądać jak trenuje Michał Kwiatkowski czy wielu innych kolarzy ze światowego topu. Nie widać t am wszystkiego, bo takie aspekty jak dieta czy odnowa biologiczna pozostają niewidoczne, ale można obserwować jak dużo czasu zawodnicy poświęcają na trening czy jakie wy konują ćwiczenia. Często pojawiają się w charakterystycznych kolarskich miejscówkach, jak na przykład Calpe – w poszukiwaniu odpowiednich tras i najlepszych warunków do trenowania. Wielu z nich pracuje pod okiem trenera, także Paweł Bernas: Dzięki współpracy z trenerem mam nakreślony dokładny plan treningowy na kilka dni do przodu oraz ogólne założenia treningowe na kilka tygodni. Dzięki takiemu podejściu wiem, co czeka mn ie w najbliższej przyszłości i jak mam się do tego przygotować, czyli nastawić psychicznie, kupić odżywki i zaplanować ewentualne wyjazdy na zgrupowania.

Mimo że wiedza o treningach zawodowych kolarzy jest dostępna, nie naśladuj ich w 100%. Nie dysponujesz taką ilością czasu, warunkami ani (najprawdopodobniej) talentem. Amator może przeprowadzić podobne treningi, ale dozując sobie mniejsze dawki. Zastanowiliśmy się czego jeszcze amator może nauczyć się od zawodowca? Omówimy kilka aspektów.

Podejście do treningu siłowego. W listopadzie, podczas konferencji "Zostań swoim trenerem" Jakub Pieniążek – trener wielu zawodowych kolarzy – mocno podkreślał podejście swoich podopiecznych do treningu na siłowni. Ostatnimi czasy kolarze poważnie zaczynają traktować trening siłowy: zarówno siłę nóg, jak i stabilizację głęboką (core stability) i ćwiczenia takie wplata się w plan nie tylko zimą, ale nawet w sezonie. Pieniążek zdradzał, że swoim zawodnikom układa plany tak, by siłownia pojawiła się co najmniej raz na 10 dni w sezonie. Trening amatora i zawo dowca w tym zakresie nie musi się różnić. Siłownia nie wymaga tyle czasu, co wysiady wanie kolejnych godzin na rowerze. W tym przypadku amator może wytrenować podobny poziom jak u zawodowca.

Determinacja. Trzeba mieć jej w sobie sporo, żeby codziennie dzielnie zbierać się na trening. Jeśli normalnie pracujesz, najpewniej masz nad sobą szefa, którego twoja absencja poirytuje. Kolarz ma własne sumienie i choć często kontroluje go trener, generalnie pilnuje się sam. To na ile przykładał się do treningu zw eryfikuje najbliższy wyścig. Zawodowi kolarze muszą dbać także o psychiczne aspekty przygotowań. Sami lub ze specjalistą. Tak zwana „dobra głowa” bardzo pomaga ciału.

Regeneracja i odpoczynek. To najważniejsze „zajęcie” kolarzy poza treningiem. Najlepiej widać to na zgrupowaniach, gdzie czas generalnie dzieli się na: trening i odpoczynek. W warunkach domowych często pojawiają się inne zajęcia, dlatego obozy są dla zawodników tak ważne – mogą w pełni skupić się na przygotowaniach. Każdy zawodowiec potwierdzi więc, że do regeneracji trzeba się przykładać równie sumiennie jak do treningu. I to tyczy się także amatorów. Dopasuj intensywność treningu do niezbędnego czasu regeneracji i wyrób sobie dobre nawyki: rolowanie po treningu czy masaż raz w tygodniu.


Monitorowanie postępów. W przypadku zawodowców to ważny aspekt przygotowań. Badania wydolnościowe i różnego rodzaju testy (na przykład 8- czy 20-minutowe sprawdziany) pojawiają się w różnych momentach sezonu i ułatwiają pracę na linii trener – zawodnik. Jeśli pod względem finansowym amator może pozwolić sobie na badania i jeśli będzie w stanie wyciągać z nich wnioski, powinien postępować podobnie jak zawodowcy.

Dobre „prowadzenie się”. Kolarz, a właściwie każdy sportowiec, musi prowadzić higieniczny tryb życia, a to dotyczy dobrego snu, diety czy unikania używek... Zawodowi kolarze mają poczucie, że wiele szczegółów ich życia wpływa na końcowy wynik na mecie. Coś z tego myślenia powinni przejąć dla siebie amatorzy. Nie namawiamy tu do przesadnej ascezy, ale raczej do dbania o siebie.

DWIE STRONY MEDALU
Jak pewnie każdy zawód, tak i kolarstwo ma swoje jasne i ciemne strony. Do pozytywów na pewno należy nienormowany czas pracy, brak konieczności wysiedzenia ośmiu godzin przy biurku, radość z przebywania na świeżym powietrzu, w naturze i w słońcu. Jest też poznawanie świata, bo zawodowi kolarze często podróżują i odwiedzają miejsca, w które prowadząc typowe życie, pewnie nigdy by nie dotarli. Jednak te same podróże utrudniają życie rodzinne i czasami tylko wpada się do domu przepakować walizkę pomiędzy wyścigami i zgrupowaniami. Co innego zimą. Pewnie kojarzycie obrazki z przysłowiowego „Calpe”... Faktycznie, zawodnicy z kolarskiego topu mają okazję zimować w ciepłych stronach, ale dla wielu polskich zawodowców zima to także walka z pogodą w naszej ojczyźnie. Czasem naprawdę trzeba być twardzielem. A jak jesteśmy przy tym, to dwa zdania o presji psychicznej. Emocje przedstartowe i w trakcie zawodów znamy wszyscy. Co czują zawodowcy, dla których od wyniku zależy nie tylko samopoczucie czy akceptacja w grupie, ale i byt w ogóle? Kiedy wygrywa się wyścigi, wszystko jest dobrze, ale ze słabszymi momentami – spadkami formy czy kontuzjami – trzeba sobie jakoś radzić, a to nie zawsze jest proste.

Nie da się być „zawodowcem” bez prawdziwej pasji (poświęcenia) do kolarstwa. Nie wystarczy rower lubić, kolarstwo trzeba kochać, bo to jeden z najtrudniejszych zawodów na świecie.

Dodano: 2017-08-08

Autor: Karolina Furlepa

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

NOWOŚCI 2018

ROWERY 2018

Kaszubska marszruta

Blood Road