Witamina D jest zaliczana do witamin, chociaż w praktyce jest prohormonem, ponieważ w organizmie przekształca się w biologiczną postać - 1α 25-dihydroksycholekarcyferol. Ocenia się, że około 80% 100% witaminy D3 pochodzi z biosyntezy ze skóry, a tylko niewielka część z pokarmu. Na produkcję witaminy D3 wpływa pora roku, zanieczyszczenie powietrza, szerokość geograficzna, zachmurzenie, stosowanie kremów z filtrem, pigment oraz starzenie się skóry. Witamina D3 ma duży wpływ na homeostazę wapnia oraz fosforanów. Poprzez swoje działanie wpływa na jelita, kości oraz w mniejszym stopniu nerki. W jelitach zwiększa wchłanianie wapnia, z kości oraz uwalnia wapń i fosforany, natomiast w nerkach działa z parathormonem w reabsorpcji wapnia.

Niedobory
Najnowsze badania (2013) potwierdzają, że witamina D (cholekalcyferol) znacząco zmniejsza śmiertelność, co niewątpliwie wywiera nacisk na branżę medyczną: prawidłowe diagnozowanie, zalecane normy i odpowiednie leczenie jej deficytu. Niedobór witaminy D3 ma związek z większością chorób cywilizacyjnych. Końcowym wynikiem metabolizmu witaminy D jest hormon o cechach sekosteroidalnych. Oznacza to, że posiada on potężne zdolności naprawczo-homeostatyczne oraz wpływa na więcej niż jedną cechę ustroju jednocześnie. Hormon ten modyfikuje więcej niż 200 ludzkich genów w wielu tkankach i ma wpływ na 36 organów. W kwestii odporności i wzmocnienia systemu immunologicznego najistotniejszym jest fakt, że witamina D3 wpływa na produkcję naturalnie powstającego antybiotyku o szerokim spektrum działania: katelicydyny. Wśród osób żyjących w środowisku dobrze nasłonecznionym, poziom witaminy D3 waha się między 40 a 70 ng/mL. W naszej strefie poziom taki niestety mało kto uzyskuje.


W każdym gabinecie lekarskim czy też dietetycznym powszechne są skargi na bóle, drętwienie i różnego rodzaju niedowłady, uczucie ciężkości nóg, zmęczenie, ospałość czy też szybkie męczenie się. Jest to niemalże plaga! Wzrost tego typu skar obserwuje się w okresie mniejszego nasłonecznienia (jesień, zima), a także coraz częściej latem, ponieważ modne stało się używanie kremów z filtrem. Tymczasem symptomy te mogą wynikać z niedoborów witaminy D.


W większości przypadków badania nie wykazują odchyleń od „normy”, a ratunku szuka się w lekach tłumiących (jedynie chwilowo) objawy. Wieloletnie występowanie częstych infekcji, chorób autoimmunologicznych, cukrzycy, raka i innych dolegliwości może być ewidentnym wskazaniem do badań laboratoryjnych. Niestety prawie każdy z nas ma chroniczny niedobór 25(OH)D (przynajmniej w zimie), a nieobecność cholekalcyferolu w krwi oznacza, że cała dostępna witamina D jest zużywana na potrzeby metabolizmu. W związku z tym wiele osób doznaje wyższego ryzyka zachorowalności na tzw. „choroby cywilizacyjne”.


Istnieje również silne powiązanie deficytu witaminy D z obniżonym nastrojem
i osłabieniem funkcji poznawczych. Tego typu depresyjny nastrój może być objawem niedoboru D3. Wykazano, że podanie 4000 IU witaminy D dziennie poprawiło nastrój u pacjentów endokrynologicznych, leczonych ambulatoryjnie (badanie Vieth, Kimball, Hu, Walfish z 2004 roku).


Zalecenia i badania
Przed rozpoczęciem suplementacji witaminą D3 należy zbadać laboratoryjnie poziom witaminy D i następnie powtarzać badanie w regularnych odstępach czasu, by dowiedzieć się, kiedy został osiągnięty poziom optymalny (docelowy). Istotną sprawą jest to, że normy a poziom optymalny to dwie różne sprawy. Ostatnio nadane normy na zapotrzebowanie witaminy D pochodzą z 1997 r. a ich modernizacja w 2010 r. nie wniosła praktycznie żadnych zauważalnych zmian.

30 listopada 2010 The Institute of Medicine (IOM) podał „nowe” zalecenia:
noworodki, niemowlęta 0-12 miesięcy 0 IU
1-18 lat - 600 IU
19-50 lat - 600 IU
51-70 lat - 600 IU
Po 70 roku życia - 800 IU (20 μg)
Kobiety ciężarne w wieku 14-50 lat - 600 IU
Najwyższa bezpieczna dzienna dawka została podniesiona do 4000 IU

Obecnie wykonuje się DWA rodzaje badań witaminy D:
1,25(OH)D i 25(OH)D. Ten, który nas interesuje to 25(OH)D.
Norma na 25(OH)D w laboratoriach waha się między 20-56 ng/ml (w Polsce norma laboratoryjna rozpoczyna się od 20-30 ng/ml).
Tymczasem poziom witaminy D nigdy nie powinien spadać poniżej 32 ng/ml, a każdy poziom poniżej 20 ng/ml jest uważany za stan poważnego niedoboru, który może przyczynić się do zwiększenia zachorowań na kilkanaście rodzajów raka, czy też szereg chorób wynikających z osłabionego systemu immunologicznego.


Optymalny poziom to 50-70 ng/ml
Ilość witaminy D3 (czy to ze słońca, czy w postaci suplementów) potrzebna do osiągnięcia poziomu idealnego jest inna dla każdej osoby.

W wypadku braku wystawienia ciała na słońce, pozyskiwanie z diety i suplementacji może się okazać potrzebne w ilości około 1000 IU (25 mcg) dziennie na każde 15 kg masy ciała. Pacjenci z poważnymi schorzeniami mogą potrzebować więcej, jeśli występuje podwyższony metabolizm 25(OH)D. Niestety wyrównanie braku nie jest procesem szybkim i łatwym. Wiadomo, że ani regularne przyjmowanie oficjalnie zalecanych ilości witaminy D (400 IU), ani regularne spożywanie potraw ją zawierających nie chroni przed niedoborem witaminy D. Przyjmowanie 2 000 IU dziennie przez rok nadal nie pozwala na osiągnięcie poziomu 32 ng/mL 25(OH)D u 40% badanych Afroamerykanek. Co ciekawe, zwiększenie dawki do 4 000 IU dziennie przez ponad pół rok u
u pacjentów w średnim wieku, mających problemy endokrynologiczne, dało efekt w postaci 44 ng/mL i NIE przyniosło żadnych skutków ubocznych poza poprawieniem nastroju (!). W swojej publikacji (Heaney RP. Long-latency deficiency disease: insights from calcium and vitamin D. Am J Clin Nutr 2003;78:912-919.) Heaney ustalił dzienną dawkę na 3000 IU jako potrzebną do osiągnięcia przez 97% Amerykanów zadowalającego poziomu wyższego niż 35 ng/ml. Należy dodać, że zdrowy człowiek w przypadku dostępności przetwarza do 5000 IU witaminy D dziennie, co odpowiada mniej więcej 15 minutom przebywania na słońcu z odsłoniętym ciałem. Aby uzyskać właściwy poziom D3 większość dorosłych potrzebuje około TRZY DO PIĘCIU TYSIĘCY IU dziennie.


Większość ludzi, jeśli już zażywa witaminę D, przyjmuje dawkę do 1000 IU z myślą, że są to kosmicznie wysokie ilości. Tymczasem jest to wciąż MAŁO ! Przemysł medyczny i farmaceutyczny, ma dzięki temu wiecznych klientów. Czerpie zyski z produkcji witamin oraz z leków sprzedawanych na daną przypadłość. Normy wciąż są za niskie, ludzie nadal chorują i kupują leki. Koło się zamyka! Osobiście przyjmuję 5000 IU dziennie i mimo ekstremalnych warunków pogodowych i niedbania o ubiór nie choruję, od lat nie łykam antybiotyków ani żadnych leków doraźnych typu paracetamol czy ibuprofen. Należy pamiętać, że kilka do kilkunastu procent ludzi na świecie, a zwłaszcza tych, którzy żyją w strefie słabego nasłonecznienia lub też cierpią na szereg chorób endokrynologicznych oraz autoimmunologicznych, potrzebuje ponad 5000 IU! Dawki te wynoszą 30 do 50 000 IU dziennie! W oparciu o najnowsze badania, obecne zalecenia to 70 IU witaminy D na ok. 1 kg wagi ciała.

Dodano: 2017-01-10

Autor: Tekst: Karolina Kozela - Paszek

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Rasowe ścigacze za 11k
Orbea Avant M30 Team
Merida Scultura 5000 Disc
Cannondale 2018: Jekyll i Trigger
7 najczęstszych błędów w treningu amatorów
Kardiologiczne badania podstawowe
44 strony przygody!