Mieszkasz na wsi o 200 km od najbliższej fabryki i miasta. Masz dużo wolnego czasu, rano doisz swoją zdrową jak rydz krowę, a świeże mleko wlewasz do szklanki. Przynosisz też ciepłe jajka z gniazda kur. Na obiad złowisz sobie morską rybkę z wysoką zawartością kwasów omega3, a wieczorem upieczesz domowy chleb bez polepszaczy. Jeżeli to prawda, przestań czytać ten artykuł, nie jest ci do niczego potrzebny. Masz wszystko. Do jego przeczytania zachęcamy większą część rowerowego społeczeństwa, która podlega rygorom napiętego planu dnia, ciągłemu stresowi, je w biegu i chce przy tym jeździć szybko i długo. A może nawet wygrywać? Podstawą sportu jest dobrze zbilansowana dieta - którą rzadko kto może się pochwalić. Ale nie popadajcie w pesymizm. Z dietą jest podobnie jak z samochodami. Kiedy ludzie mieli dużo wolnego czasu, samochody jeździły wolno, dziś, kiedy ludzie mają tego czasu znacznie mniej, auta pędzą znacznie szybciej. Kiedy jedzenie było pełnowartościowe, ludzie mieli czas, żeby się nim rozkoszować. Dziś jedząc erzac szynki z „fabryki żywności” niekoniecznie dostarczamy organizmowi białka, ale technologia żywności potrafi sobie z tym radzić, a my znamy kogoś, kto potrafi się w tym odnaleźć. Autorka Autorka serialu, z którym ruszamy w tym miesiącu, jest osobą kontrowersyjną. I to od dzieciństwa. Kiedy chrzestna szepnęła jej na ucho, że w ogródku stoi jej pierwszy góral, uciekła z komunijnego obiadu i zniknęła z ukochanym. I zamiast w śnieżnobiałej sukni i ze świecą, na popołudniowej mszy pojawiła się w poszarpanych getrach z rowerem pod pachą. Wszystko to, bo treningi w parafialnym klubie sportowym rozpoczęła na 20-calowym rowerze z hipermarketu ze światełkami i podnóżkiem, nie stanowiło to dla niej przeszkody. Później, jakieś dziesięć lat temu, Karolina Kozela była jedną z wielu dziewczynek, które chciały wygrać „Langa” na dziesięć minut przed startem jedząc ryż na mleku z malinami, zamiast się rozgrzewać i koncentrować. Ale Karola do sprawy podeszła metodycznie, już w gimnazjum przeczytała Fizjologię sportu Górskiego (podręcznik AWF) i kilka pozycji medycyny sportowej o odżywianiu, zapotrzebowaniu sportowca na składniki odżywcze oraz o racjonalnym wspomaganiu. Metodą prób i błędów posiadła sporą wiedzę, a mimo to sama uważa, że powinno się ją zamknąć w izolatce i leczyć, bo czasem przegina z tą „prozdrowotnością”. Zresztą parę osób myśli podobnie. Po pierwsze dlatego, że jest chuda jak szczapa, a mimo to jest w czołówce i jest choćby aktualną mistrzynią polski w XC i wymądrza się na temat odżywiania i praktycznie każdego produktu na rynku. Sypie danymi z tabelek jak z rękawa, a jak sypie makaron do gara, od razu włącza się jej przelicznik węglowodanowy, a każdą zjedzoną rybkę bilansuje na talerzu tak, aby spełniała jej zapotrzebowanie... na wygrywanie. Obsesja?

Dodano: 2009-03-31

Autor: Tekst: specjalistka ds. promocji zdrowia, Karolina Kozela

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Eagle???

Merida Big.Nine 6000 i Big.Nine 800

Kross Level 13.0

Kolarz - cukrzyk

Karpaty w trzech aktach