Tak jak w niejednej poruszającej wyobraźnię opowieści, którą słyszeliście ciemną nocą przy ognisku, tak i teraz przeczytacie o rowerach, w które jakiś szaleniec tchnął nowe życie. Nie do końca estetyczny, nie najszybszy, ani nie najlżejszy. Jednak żywy, a to daje mu zdecydowaną przewagę nad pozostałymi.

To, co stworzymy, zaskoczy nas samych. Oto prosty przepis, jak „ożywić” rower, który posłuży nam do jazdy po mieście w sezonie zimowym. Ma być prosty, bezawaryjny i nie kusić złodzieja.

KROK 1. POSZUKIWANIE DENATA
Zrób wizję lokalną. Wprawdzie epoka rowerów komunijnych już minęła, a dzieci dostają z tej okazji telefony lub laptopy lepsze niż Twój, jednak wiele tych maszyn wciąż jeszcze czeka w piwnicach, aż ktoś je wyrzuci. Na pewno ktoś spośród Twoich znajomych lub rodziny ma coś takiego w piwnicy. Ukochany rower, który był kiedyś lśniącym prezentem i przez który wiele dzieci zapominało o meritum święta, dziś pokrywa się kurzem, bo żal go wyrzucić (taka już polska natura). Dobra nasza!

KROK 2. SEKCJA ZWŁOK
Oceń, co nadaje się do użytku. Przejrzyj ramę po kątem ewentualnych pęknięć, obejrzyj mocowanie tylnej przerzutki, zacisk sztycy, sprawdź, czy koła mają wszystkie szprychy i są proste. Przesmaruj łożyska, a przynajmniej skasuj luzy. Jeżeli masz wybór - zdobądź rower BEZ amortyzatora.

KROK 3. LIGHT-ZOMBIKE
Wycinamy naszemu pacjentowi zbędne organy. Nóżka, bagażnik, koszyk, przednia przerzutka, dynamo i toporne lampki precz! Poza rowerem właściwym potrzebujesz tylko błotniki, najlepiej pełne. Dynamo, jeżeli w ogóle sprawne, lepiej zastąpić znacznie poręczniejszym oświetleniem diodowym. Sensu nóżki w rowerze, który zawsze do czegoś przypinasz, nie udało się nam na razie odkryć, ale prace trwają.

KROK 4. WSZCZEPIANIE NOWEGO ŻYCIA
Obejrzyj haki tylnego koła. Jeżeli są poziome - masz prostą drogę do zrobienia sigle speeda - możesz bez problemu napinać naciągający się łańcuch. W przypadku pionowych zostawiasz tylną przerzutkę. Skoro ma być to singiel - linka i manetka zbędna, regulatorem z oznaczeniem H ustawiasz przerzutkę na wysokości odpowiedniej koronki. Zakładasz łańcuch na środkowej tarczy roweru i pasującej ci koronce z tyłu. Gdy podzielisz liczbę zębów na tarczy z przodu przez liczbę zębów na koronce tylnej, wynik powinien mieścić się pomiędzy 2,3 a 2,8, np: 38/15= 2,53. Im wynik mniejszy, tym łatwiej pod górę, ale za to wolniej po płaskim. Warto poeksperymentować, mając „stalową łydę” możemy nawet mieć współczynnik 3 (np: 48/16). W trosce o kolana należy korzystać zimą z tych łagodniejszych przełożeń. Warto kupić łańcuch single speed, który działa zdecydowanie dłużej i trudniej go zrzucić na wertepach. Jeżeli jednak trudno rozstać ci się z wielobiegowym napędem - możesz go uprościć. Przednia przerzutka jest niepotrzebna, też korzystasz tylko ze środkowej tarczy. Prawdopodobnie w Twoim zombie zamontowana jest przerzutka oznaczona jako Shimano SIS. Wbrew pozorom potrafi działać zupełnie zadowalająco, musisz ją tylko nasmarować. Podobnie z łańcuchem, jeżeli wygląda dobrze, to wystarczy go umyć w odtłuszczaczu, po czym ponownie nałożyć smar. Korzystanie z tych kilku przełożeń, jakie daje wolnobieg, daje zakres przełożeń minimum 200%, więc w mieście z pewnością wystarczy. Teraz wymień linki i pancerze, zastępując je pełnymi odcinkami. Przypiąć możesz je do ramy opaskami zaciskowymi, czyli tzw. zipami, dostępnymi w sklepach elektrycznych. Jeżeli dodatkowo masz manetkę, w której da się wyłączyć indeksację (stare wajchowe Shimano) - odpada kwestia regulacji przerzutki.

Dodano: 2011-11-30

Autor: Tekst: Kuba Sidut, zdjęcia: bikeBoard

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

NOWOŚCI 2018

ROWERY 2018

Kaszubska marszruta

Blood Road