Lubię jak jest trudno i niespodziewanie, dlatego nie mogłam się doczekać odcinka specjalnego. Bikechalange także dał nam do wiwatu i dlatego będę pamiętać forsowanie tego potoku.
Ale nie czas pisać o brodzeniu w potokach. Jesień i zima to znakomite pory roku na poprawę techniki jazdy na rowerze. Wreszcie jest czas na zabawę z rowerem. Sprzyjają temu błoto, ciapa a wkrótce nawet śnieg! Zamiast narzekać, że jest brzydka pogoda i zimno, weź rower i wyprowadź go na spacer do lasu.

Jazda w błocie

Wystarczy, że raz popada mocniej i znane ścieżki, po których codziennie jeździcie, przeobrażają się w rynny, którymi płynie strumień. A potem teren zaczyna wysychać i robi się błotna breja. W różnych rejonach Polski w zależności od podłoża i gleby tworzą się różne odmiany błota. I tak błoto można podzielić na kilka gatunków: jest błoto rzadkie, błoto klejące, błoto głębokie. Ale najgorszym typem błota jest błoto bieszczadzkie, obezwładniające rower. Niezależnie od rodzaju bieżnika klei się do opon, potem do wszystkiego co jest przykręcone do roweru. Prześwit pomiędzy ramą a kołami maleje, aż wreszcie koła przestają się obracać. Po doświadczeniach z Transcarpatii, szczególnie po etapach z Bieszczad, polecam noszenie roweru. Tak jest szybciej, bo nie trzeba co chwilę zatrzymywać się, żeby oczyszczać i udrażniać przestrzeń nad kołem. Zapychają się nie tylko opony, ale także cały napęd. Najwrażliwsze na zanieczyszczenia są przerzutki i wielotryb. Szeroka opona nie jest dobrym rozwiązaniem, bo szczególnie na najbardziej miękkich przełożeniach (mała przód, największa tył) łańcuch zbiera całe błoto na siebie. A nie lubi tego i momentalnie zaczyna przeskakiwać po trybach i wciągać się pod ramę. W krytycznych sytuacjach trzeba trochę opłukać rower. Na przykład w potoku lub polać wodą z bidonu. A potem nasmarować łańcuch. Na błoto rady nie ma, ale na wodę i rzadkie błoto jest. Błotniki uchronią przed przemoknięciem i chlapaniem po oczach. Przy jeżdżeniu na szosie konieczne są pełne błotniki, bo tylko takie chronią też współjadących. W błotnej jeździe sprawdzą się okulary z jasnymi szkłami.
Opony na błoto powinny charakteryzować się dość rzadkim i wysokim bieżnikiem, powinny wgryzać się w glebę. Zdecydowanie prędzej poradzi sobie w błocie opona wąska a wysoka, lepiej przecina błotne kałuże. Nie będzie już dobra na kamieniach i korzeniach, ale w ogólnym rozrachunku jest niezłym kompromisem. Opór w błocie rośnie, według mnie jest nawet dwukrotnie większy niż na suchym. Nie ma co się szarpać, lepiej jechać na bardziej miękkim biegu, żeby w razie czego móc mocniej przypedałować. Ale uniknąć buksowania można tylko jadąc na twardszym. Prędkość pomaga, warto jechać na tyle szybko, żeby nie ugrzęznąć w kałuży. Ale z odważną jazdą uważajcie, bo zdarzają się zdradzieckie kałuże błotne. Potrafią zassać rower po ośki. Przednie koło chlup, a Ty lecisz jak z katapulty prosto w sam środek. Mimo wszystko, jeśli już jedziesz po błocie, to nie staraj się za wszelką cenę unikać błota. Zwłaszcza na zjazdach przestań walczyć z rowerem i nie szarp się z nim, chcąc wpłynąć na tor jazdy. Trzeba mu dać swobodę.

Dodano: 2004-07-25

Autor: Tekst: Justyna Frączek, zdjęcie: www.mtbchallenge.com

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920