Nieustanna poprawa wyników w sporcie wyczynowym wymaga ciągłego poszukiwania niekonwencjonalnych i nowatorskich rozwiązań. Jednym z nich jest wykorzystywanie klimatu, jako czynnika stymulującego organizm sportowca. Chodzi tu przede wszystkim o stosowanie treningu wysokogórskiego w dyscyplinach wytrzymałościowych, gdzie wykorzystuje się czasowy efekt niedotlenienia, jako bodziec treningowy. Podłożem wytrzymałości tlenowej jest wydolność aerobowa. Wydolność ta uwarunkowana jest szeregiem różnorakich, nawzajem uzupełniających się czynników. Najważniejszym z nich jest sprawność w pokrywaniu zapotrzebowania tlenowego mięśni pracujących podczas wysiłku fizycznego. Sprawność tę najczęściej wyraża się w formie maksymalnego poboru tlenu (VO2max). Jednakże wskaźnik ten zależy przede wszystkim od sprawności układu krążeniowo-oddechowego, a także metabolizmu mięśniowego. Za najważniejsze czynniki wpływające na wartość VO2max uważa się pojemność minutową serca, rodzaj włókien mięśniowych, ilość mitochondriów i enzymów oksydacyjnych w komórce, a także pojemność tlenową krwi. W najprostszym ujęciu pojemność tlenowa krwi oznacza, ile tlenu może przetransportować litr krwi. Pojemność ta zależy przede wszystkim od wartości hematokrytu i stężenia hemoglobiny we krwi. Liczne badania wskazują na istotną zależność pomiędzy VO2max a stężeniem hemoglobiny i wartością hematokrytu. Zatem wszelkie zmiany pojemności tlenowej krwi będą istotnie wpływały na poziom wydolności aerobowej. W kolarstwie, jak i innych dyscyplinach wytrzymałościowych, często dąży się do poprawy pojemności tlenowej krwi z wykorzystaniem środków dopingujących. W efekcie afera goni aferę i niemal każdy słyszał o incydentach związanych z zastosowaniem dopingu krwią czy o wspomaganiu erytropoetyną. Zabiegi te zwiększają pojemność tlenową krwi poprzez zwiększenie stężenia hemoglobiny i liczby erytrocytów we krwi. Przeprowadzone badania wykazały, że doping krwią przyczynia się do znacznego wzrostu wydolności tlenowej, bo aż o 10-15%, podobne rezultaty uzyskuje się po podaniu rekombinowanej erytropoetyny (rEPO). Jednakże pomimo efektywności, takie postępowanie w niektórych przypadkach może stać się główną przyczyną zgonu, poza tym takie działania uznane są za nieetyczne i w rezultacie absolutnie zakazane przez prawo sportowe. Ostatnio pojawiają się również doniesienia na temat wspomagania kobaltem. Pod wpływem podawania tego mikroelementu dochodzi do pobudzenia transkrypcyjnych czynników indukowanych niedotlenieniem, w wyniku czego zachodzi wzmożenie erytropoezy (czyli produkcji czerwonych krwinek). Problem w tym, iż kobalt ma tendencję do magazynowania się w organizmie, co może przykładowo spowodować toksyczne uszkodzenie wątroby. Alternatywą dla tych wysoce szkodliwych i zarazem zakazanych przez prawo sportowe środków jest trening wysokogórski.
Początki treningu wysokogórskiego
Początki treningu wysokogórskiego datuje się na drugą połowę lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Organizacja Igrzysk Olimpijskich w Meksyku (Mexico City) w roku 1968 sprawiła, że zwrócono uwagę na różnice wynikające z uprawiania sportu na znacznej wysokości. Miasto Meksyk znajduje się na wysokości 2300 m n.p.m. i zawody rozgrywały się w niecodziennych warunkach. W czasie tych igrzysk sprinterzy ustanowili szereg rekordów świata w wyniku występowania tzw. „rzadkiego powietrza”. Z kolei biegacze na średnich i długich dystansach wypadli znacznie gorzej. Ciekawa sprawa dotyczy tego, iż większość medali w biegach na średnich i długich dystansach zdobyli zawodnicy z krajów wysokogórskich (np. Kenia) lub biegacze, którzy przed zawodami przebywali przez kilka tygodni na dużych wysokościach. Zaczęto zastanawiać się, jakie procesy adaptacyjne zachodzą w organizmie podczas pobytu na dużych wysokościach i jakie mają znaczenie dla sportu. Ruszyła lawina pytań: jaka jest optymalna wysokość do treningu, ile czasu trzeba spędzić na danej wysokości, jak dozować obciążenia treningowe, a także jak długo utrzymują się zmiany w organizmie. Poszukiwanie odpowiedzi na te pytania zaowocowało powstaniem kilku odmian treningu wysokogórskiego. Jako pierwsza pojawiła się koncepcja „live high - train high”, czyli mieszkaj i trenuj wysoko, następnie zaczęto wprowadzać modyfikacje w tym zakresie. Tak powstała w latach dziewięćdziesiątych kolejna metoda „live high - train low” (mieszkaj wysoko - trenuj nisko) czy też „live low - train high” (mieszkaj nisko - trenuj wysoko). W ostatnich latach mówi się również o treningu przerywanej hipoksji („Intermittent Hypoxic Training”). Jednakże zanim przejdziemy do omówienia konkretnych wyżej wymienionych metod (za miesiąc), niezbędne jest poznanie i zrozumienie reakcji zachodzących w organizmie podczas pobytu na dużej wysokości.

Dodano: 2008-06-30

Autor: Miłosz Czuba

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Santa Cruz High Tower LT

Canyon Neuron AL 8.0

Rockrider XC100s

Fuji Supreme 1.1

Merida Scultura 5000

Bloki szosowe vs MTB