Celem pierwszych zawodów może być także poznanie specyfiki jazdy „wyścigowej” czy rozpoznanie organizacji samej imprezy, a doskonałym celem dla debiutanta jest ukończenie imprezy bez „ujechania się w trupa” i uważne obserwowanie reakcji organizmu na wysiłek. Obserwacje te przydadzą się podczas kolejnych startów lub na wyścigach. Pamiętaj, że cele pierwszego wyścigu nie muszą być ambitne. Może nawet lepiej, aby takie nie były.

HIPERKOMPENSACJA?

W skrócie jest to wzrost „formy” ponad poziom wyjściowy, poprzedzony jej spadkiem w reakcji na bodziec treningowy. Na zjawisku tym opierają się teorie związane z periodyzacją treningu, czyli podziałem roku na cykle, okresy itp. Szczególnie ważne jest jego wykorzystanie w okresie bezpośredniego przygotowania startowego (BPS, opisywany w bikeBoard 7/2010). W przypadku pierwszego startu nie ma mowy o BPS, zawody są najczęściej częścią przygotowań i przystępuje się do nich „z marszu” lub wręcz traktuje jak zwykły trening. Aby jednak sam start był przyjemniejszy i zakończony lepszym wynikiem, powstrzymaj się od intensywnych treningów w przeddzień imprezy. Trening z intensywnością zbliżoną do startowej wykonaj najpóźniej 3 dni przed startem. Pozostałe dni wypełnij spokojnymi, regeneracyjnymi jazdami. Dzień przed startem możesz wykonać objazd trasy - z niską intensywnością i kilkoma przyspieszeniami do zakładanego tempa wyścigowego.

CO Z ROZGRZEWKĄ?

Wielu amatorów ma dość luźne podejście do zagadnienia rozgrzewki, za co często są odsądzani od czci i wiary przez bardziej zaawansowanych kolegów. Równie surowo bywa oceniana metoda „rozgrzewania się na trasie”. Czy słusznie? Nie do końca. Powolny start z odległych sektorów nie wymaga zbyt dokładnego przygotowania mięśni do wysiłku. Podkreślam - powolny! Jeśli nie zamierzasz zacząć przepychać się do przodu, już na starcie rolę rozgrzewki doskonale spełni kilkuminutowa przejażdżka z kilkoma przyspieszeniami. Po ustawieniu się w sektorze staraj się cały czas pozostawać w ruchu - „truchtać” w miejscu, podskakiwać, przestępować z nogi na nogę. W momencie startu wyścigu powoli zwiększaj tempo jazdy przez 12-15 minut - po tym czasie możesz zacząć jechać z zakładanym, wyścigowym tempem. Metoda ta dobrze sprawdzi się na maratonach, zwłaszcza tych z dużą liczbą startujących. Mniejsze imprezy, a zwłaszcza zawody XC, wymagają porządnej, przynajmniej 15-20 minutowej rozgrzewki zakończonej ustawieniem w strefie startowej około 5 minut przed wystrzałem startera. Podobnych przygotowań wymaga start, w którym zamierzasz jechać „na maksa” od samego początku.

JAK WYSTARTOWAĆ? Z JAKĄ INTENSYWNOŚCIĄ JECHAĆ?

Część zagadnień związanych ze startem omówiliśmy w poprzednim akapicie - generalnie najbardziej popularne taktyki startu to powolne zwiększanie tempa oraz jak najszybsze osiągnięcie zakładanego (lub nawet wyższego) poziomu intensywności wysiłku. Debiutantom zdecydowanie polecam pierwszą metodę, minimalizującą ryzyko „ujechania” się już w początkowej fazie wyścigu i rozpaczliwą walkę o jego ukończenie. Druga metoda sprawdzi się na zawodach XC, w przypadku doświadczonych zawodników oraz po porządnej rozgrzewce. Jedną z metod określenia intensywności, na jaką możesz pozwolić sobie na zawodach, jest dokładna obserwacja swojego organizmu podczas treningów. Postaraj się zauważyć, z jaką maksymalną intensywnością jesteś w stanie kontynuować wysiłek przez długi czas. Będzie to stan równowagi funkcjonalnej lub okolice progu przemian beztlenowych. Jeśli korzystasz z pulsometru, przypisz do tego poziomu intensywności określą wartość tętna i ustaw alarm (jeśli pulsometr ma taką funkcję) informujący o jej przekroczeniu. Opisana wyżej metoda sprawdzi się na maratonach i wyścigach, które chcesz „po prostu” ukończyć. Jeśli zamierzasz się ścigać lub startować na krótszych dystansach (np. w XC) Twoja intensywność będzie musiała być większa. Dla profesjonalistów pulsometr na stracie jest często tylko narzędziem analizy zachowania organizmu po zakończeniu imprezy. W jej trakcie pracują oni z najwyższą możliwą intensywnością.

UKOŃCZYŁEM, CO DALEJ?

Odpocznij chwilę, złap oddech, ale nie pędź od razu po posiłek lub inne „fanty” przygotowane przez organizatora. Zamiast tego udaj się na krótką przejażdżkę, pomoże ona usunąć z mięśni produkty przemiany materii i przyspieszy regenerację. Najważniejszą rzeczą jest jednak zebranie doświadczeń, możesz je zapisać w dzienniku treningowym lub nawet we wpisie w jednym z serwisów społecznościowych. Zanotuj, jak się jechało, jak się czułeś podczas imprezy, jaka była intensywność jazdy, które miejsce zająłeś. I najważniejsze - czy było fajnie? Jeśli tak, zebrane podczas pierwszego startu doświadczenia wykorzystaj na kolejnych zawodach. Z pewnością okażą się one dla Ciebie lepsze.


bikeBoard 4/2011 (gdzie kupić)


Strict Standards: Only variables should be passed by reference in /home/bikeboard/domains/bikeboard.pl/public_html/smarty/plugins/function.x_paginator.php on line 35

Dodano: 2011-04-30

Autor: Tekst: Paweł Steinke, zdjęcie: Gary Perkin (Scott)

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920