Kwiecień jest miesiącem zawodowych klasyków, legendarnych ronde van vlaanderen, paris - roubaix, liege - bastogne – liege, tj. jednodniowych wyścigów często o ponad stuletniej tradycji. Słyną z brutalności trasy i nieprzewidywalnej pogody. Miałem zaszczyt ścigać się z Paryża do Roubaix dwa razy. Za pierwszym razem startowałem na prototypowym widelcu amortyzowanym RockShox Paris Roubaix SL i to kojarzy mi się Mazovią. Ale nie tylko to. Duże szybkości przelotowe to nie tylko efekt płaskiego terenu. To walka o pozycję przed specjalnymi sekcjami. Na Paris - Roubaix to słynne i zabytkowe dziś bruki, na Mazovii - korzenie i piachy. Dookoła Flandrii serwuje takie cuda, jak np. podjazd Paterberg.

Ma niecałe 400 metrów, ale o maksymalnym nachyleniu 20%! Po bruku!!! Mazovia też ma diabelnie sztywne podjazdy pod niewielkie, ale piaszczyste i korzenne wydmy. Żeby je pokonać, szybkość najazdu musi być duża. Ale takie trudne miejsca trzeba rozpracować taktycznie. Po pierwsze wiedzieć, kiedy trzeba ustawić się w grupie, kiedy wywalczyć wygodną pozycję w peletoniku. Nie zawsze pozycja na przodzie jest najlepsza. Trzeba szybko rozpoznać członków swojej grupki. Kto jest miejscowy, zna detale trasy i umie je wykorzystać. Zwracać uwagę, kiedy przyspiesza, by zająć dobrą pozycję przed istotnymi momentami trasy. Warto go naśladować. Trzeba rozpoznać mocnych konkurentów i znaleźć sposób, jak skłonić ich do współpracy. Takiego ABC profesjonalnego kolarstwa można uczyć się na Mazovii, a umiejętność przewidywania sytuacji i intencji rywali jest podstawą taktyki. Kolarze zawodowi znają się jak łyse konie i cały czas obserwują. Warto śledzić listy wyników i poznawać nazwiska rywali oraz umieć identyfi kować ich na trasie.

Zawodowcy, którzy przygotowują się do klasyków, wielokrotnie przejeżdżają najtrudniejsze odcinki treningowo, by w ogniu walki nie być zaskoczonym jakąś przeszkodą. W warunkach amatorskich wiedzę można zaczerpnąć u organizatora, przed startem warto przepytać miejscowych rowerzystów na okoliczność „ciekawostek przyrodniczych” - mogą znać patenty na ominięcie przeszkód albo proponować niebanalne rozwiązania.

Do trasy i warunków można dopasować nie tylko ciśnienie w oponach czy bieżnik. Warto zastanowić się, kiedy zdecydować się na sztywniaka bez żadnej amortyzacji, kiedy złożyć amor, a może lepiej spisze się 29-calowiec albo przełajówka? Piaszczyste sekcje łatwiej pokonać na flakowatych i szerokich oponach, jeśli w takich miejscach jesteśmy w stanie skutecznie odjechać rywalom, to trzeba to wykorzystać. Jest ryzyko, że tak ustawiony rower będzie kotwicą na twardych nawierzchniach i rywale po prostu odjadą. Nabite, wąskie opony pomogą też na finiszu. Dlatego, jeśli jesteś przygotowany fizycznie i technicznie na niewygody w trudnych miejscach, sztywniaki i przełajówki będą o wiele szybsze. Taktyki można się uczyć metodą prób i błędów, potrzeba cierpliwości, by efekty były widoczne. Warto to z konsultować z osobą doświadczoną w ściganiu, a zyski powinny pojawić się szybko.

Zobacz także inne artykuły z saerii Porady Cezarego Zamany:·

Zabawa rowerowa
Trenażery skutecznie wyparły rolki?
Jak wytrenować sportową kadencję - Turborytm
Ściana
Wakacje

Dodano: 2011-05-06

Autor: Tekst: Cezary Zamana

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Santa Cruz High Tower LT

Canyon Neuron AL 8.0

Rockrider XC100s

Fuji Supreme 1.1

Merida Scultura 5000

Bloki szosowe vs MTB