Zawodnik zajmuje na bikemaratonie w Tarnowie 29. miejsce open i 5. w M4 na dystansie mini. No, no, no, trafiłem na pierwszą kartkę - powiedział do siebie z niedowierzaniem nasz kolarz. - Jeszcze nigdy nie byłem tak wysoko na liście wyników. Ale nadal robi sobie wyrzuty, że dystans mini jest nieambitny - jedynie około 25-30 kilometrów. Postanawia o tym porozmawiać ze swoim trenerem.

Dla nas, takich całkiem przeciętnych amatorów, którzy wszystkie swoje braki nadrabiają pasją, kolejnym etapem we własnym odnotowywaniu postępów jest tak zwana „pierwsza kartka”. Zazwyczaj nasze nazwiska są gdzieś daleko, daleko za pierwszą dziesiątką. Tak więc na listach wyników jest to trzecia, czwarta kartka wydruku. Trafi ć na pierwszą kartkę, to jest już coś. I to się właśnie stało w Tarnowie - trafi łem na pierwszą kartkę - 29. miejsce open. Oczywiście, że się cieszyłem, ale powiem wprost - zresztą, już to kiedyś napisałem - nic za darmo. To miejsce to efekt iluś godzin treningu, w mrozie, w deszczu, w słońcu, wbrew wszystkim moim: „nie chce mi się”, wbrew całemu lenistwu i wszystkim innym okolicznościom. Aha. Nie myślcie sobie, że mi tylko chodzi o te wyniki. Wynik to tylko dodatek, jakiś widoczny efekt. Ale on nie jest jednak najważniejszy. Celem tego cyklu było opisanie w prosty sposób procesu treningowego kolarza (amatora). Ciekawiło mnie, jak to jest z tym treningiem, jak wygląda, gdzie jest trudność, czym się różni trening zawodowca od ćwiczeń amatora. Mnie to po prostu interesowało jako człowieka i pasjonata kolarstwa. I tak los zrządził, że spotkałem Wacława Skarula - lepszej okazji, lepszego źródła informacji mieć nie będę - pomyślałem.

Po pełen tekst artykułu zapraszamy do papierowego wydania bikeBoard 9/2010 (gdzie kupić)

Dodano: 2010-09-21

Autor: Tekst: Wacław Skarul, Piotr Zarzycki

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Santa Cruz High Tower LT

Canyon Neuron AL 8.0

Rockrider XC100s

Fuji Supreme 1.1

Merida Scultura 5000

Bloki szosowe vs MTB