Czy modyfikowana genetycznie żywność (GMO) to zbawienie ludzkości, czy jej przekleństwo, rozpisują się wszyscy, nawet tygodniki dla pań i portale Internetowe.
Eksperci wielkich mediów uspokajają nas, że nie ma się co bać GMO, bo modyfikowane są te miejsca, w których nic wielkiego się nie dzieje.

Producenci (niezła nazwa) żywności przekonują nas, że to żadne halo, przeszczepić można dowolne kawałki genomu, bo przecież przeważająca jego część to „geny śmieci” nie odpowiadające za nic istotnego. Zresztą i tak nie my zajadamy się modyfikowaną genetycznie strawą. Głównie modyfikuje się pasze. Świnie, krowy i kury nie protestują, im to podobno bardzo smakuje. Na koniec takiego uspokajającego tekstu znajdujemy jeszcze rózgę, że jak gremialnie odmówimy prawa bytu GMO, to ceny mięcha i produktów pozyskiwanych od zwierząt wzrosną o połowę. Mnie to zalatuje histerią a’la późny Adolf. Ale najgorsze opisał poważny miesięcznik „Science”.
Wyniki prac nad ludzkim genomem wykazały, że właśnie „śmieciowe geny” decydują o różnicach pomiędzy człowiekiem a szympansem. No to siedzimy cicho i udajemy, że nas to nie dotyczy? Bo zamiast jednej nóżki każdy łyknąłby wiaderko pełne yyy... czegoś w chrupiącej panierce?

Jeśli naprawdę chcesz uniknąć wpływu inżynierii genetycznej na Twoją dietę, kupuj świeże produkty ekologiczne. My jeszcze możemy. Obawiam się, że warto zainwestować we własny kurnik i dawać swoim kurom odpadki i hodowane przydomowo zboża. Szaleństwo? Albo ostatnia deska ratunku.

STRZEŻ SIĘ:
SOI: mąki sojowej, oleju sojowego, lecytyny, białek soi i koncentratów. Produktów, które mogą zawierać genetyczne pochodne: witaminy E (syntetycznej), tofu, wegetariańskich
hamburgerów i kiełbasek, tamari, sosu sojowego, chipsów, lodów, mrożonych jogurtów, sosów, białek w proszku, margaryny, serów, krakersów, pieczywa, ciastek, czekolady, cukierków, potraw smażonych, szamponów, płynów do kąpieli, kosmetyków, wzbogaconych mąk i makaronów.

KUKURYDZY: mąki kukurydzianej, skrobi kukurydzianej, oleju kukurydzianego, słodzików, syropów. Produktów, które mogą zawierać genetyczne pochodne: witaminy C (syntetycznej), cukierków, lodów, produktów dla niemowląt, sosów sałatkowych, sosów pomidorowych, pieczywa, ciastek, płatków, proszków do pieczenia, alkoholu, wanilii, margaryn, sody, potraw smażonych, cukru pudru.

OLEJU CANOLA, np.: frytek, sosów sałatkowych, ciastek, margaryn, mydła, detergentów, serów, soi, potraw smażonych. BAWEŁNY: olejów, masła orzechowego, krakersów, ciasteczek, frytek, tkanin, ubrań, pościeli.. Nie gryź t-shirtów! ZIEMNIAKÓW: na razie jedyne
zmodyfikowane genetycznie ziemniaki to tzw. Russet Burbank, ale nadal trzeba uważać na skrobię ziemniaczaną i mąki. Np. na produkty ziemniaczane (frytki, puree, pieczone, mixy, itp.), ciasta warzywne, zupy instant.

PRODUKTÓW MLECZNYCH: mleka, serów, masła, maślanki, śmietany, jogurtów, serwatki. Jeśli krowy nie są karmione organicznymi ziarnami, całkiem prawdopodobne jest, że spożywają genetycznie modyfikowane pasze. Niestety, taka jest prawda. Nie ma to jak domowa krowa po sąsiedzku i domowej roboty zsiadłe mleko! W sklepie bardzo uważnie czytaj etykiety produktów. Jeśli w składzie znajduje się którykolwiek ze składników wymienionych wcześniej, bez wyraźnego zakwalifikowania jako ekologiczny, produkt prawdopodobnie zawiera genetycznie zmodyfikowane składniki.

Ale to nie koniec czarnych wiadomości. Ponieważ producenci nie są zobowiązani do opisywania każdego składnika, zatem nawet czytanie etykiet nie daje gwarancji, że unikniesz składników modyfikowanych genetycznie. Enzymy czy organizmy wykorzystywane w procesie produkcji mogą być genetycznie modyfikowane.

Na cenzurowanym powinny znaleźć się więc cukierki, ciastka, pieczywo, zboża, syropy kukurydziane, oleje, soki, środki czyszczące, ciasta instant, drożdże, cukier, pasze, witaminy i enzymy używane w przetwórstwie sera. Dramat.

Nie wiemy co wyniknie z powodu szerokiego użycia żywności z GMO. Nie ma jeszcze wyników badań wpływu żywności GMO na organizm człowieka. Naszym wnukom wyrosną skrzela i błona pławna? A może kostne bloki do pedałów? Nie ma co panikować, potrzebny jest rozsądek i zimna krew, bo zmiany miały miejsce i to dzięki nim chodzimy na tylnych łapach, a ogon nie wkręca się w łańcuch. Sęk w tym, że za tę przyspieszoną ewolucję możemy być odpowiedzialni my, ludzie. A jak do tej pory stwarzaliśmy nieco gorsze rzeczy niż Pan Bóg.
bikeBoard 3/2011 (gdzie kupić)

Dodano: 2011-11-26

Autor: Karolina Kozela

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Santa Cruz High Tower LT

Canyon Neuron AL 8.0

Rockrider XC100s

Fuji Supreme 1.1

Merida Scultura 5000

Bloki szosowe vs MTB