Różnice w odczuciach z jazdy między rowerami tej samej klasy, ale różnych producentów, w dużej mierze wynikają z zastosowanego ogumienia.

Jeszcze ze 20 lat temu sytuacja była prosta – szytki oferowały najwyższy komfort i najniższe opory toczenia. Obecnie różnice się rozmywają. Wprawdzie szytki nadal stosowane są przez profesjonalistów na wyścigach, ale jadą za nimi samochody obsługi z zapasowymi kołami. Wciąż jest to najlżejszy system, ale powodem wcale nie jest ogumienie, tylko obręcze! Mają prostszą konstrukcję i dzięki temu ważą 150-250 g mniej niż para odpowiedników na oponki. Nawet przy wymuszonej regulaminem masie minimalnej roweru, lepiej wozić ołowiane odważniki, niż mieć mniej dynamiczne koła. Szytki nie zdobędą jednak większej popularności – są nadal bardzo drogie i cholernie niepraktyczne. Nawet prosi nie stosują ich na samotnych treningach, bo w razie przecięcia o większej szerokości niż z gwoździa, samouszczelniające pianki w nabojach nie rozwiązują problemu. Przecież nikt nie będzie jeździł z zapasową szytką w kieszeni. Ponieważ opony dętkowe stanowiły dotychczas grubo ponad 95% rynku, przez dekady producenci doskonalili ich parametry do poziomu, w którym najlepsze modele pod względem oporów toczenia i aerodynamiki biją szytki. Pokazują to badania niezależnych laboratoriów takich jak fiński Wheel Energy, czy holenderski Bicycle Rolling Resistance. Obecnie większość budżetów rozwojowych w całej branży oponiarskiej poświęcana jest na systemy bezdętkowe, można więc już teraz powiedzieć, że dystans do starszych rozwiązań będzie (...)


Cały test znajdziecie w bikeBoard 7/2018 (gdzie kupić). Możesz też kupić e-wydanie.

Dodano: 2018-07-04

Autor: Tekst: Maciek Machowski

Tagi: szosa, Tubeless Ready, opony

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści